<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
<channel><title>papalka.pl</title>
<link>http://papalka.pl/</link>
<description>Pomaranczkowy blog</description>
<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 22:09:53 +0100</pubDate>
<language>pl</language>



<item>
<title><![CDATA[...no hope for tomorrow]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/___no_hope_for_tomorrow/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/___no_hope_for_tomorrow/</guid>
<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 23:11:13 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Kiedy dostanę okres? <em>Najpierw się na niego czeka z nieopisaną ciekawością, żeby wreszcie dostać, potem się czeka z nieopisaną paniką, żeby wreszcie dostać...</em><br />
Kiedy zaczną mi rosnąć piersi? <em>Wtedy, kiedy zdasz sobie sprawę z tego ile nimi można załatwić...</em><br />
Czemu wyskakują mi pryszcze? <em>Żeby poznać moment, kiedy potencjalnie zacząłeś się masturbować i kiedy zaznasz stosunku. Heteroseksualnego, w domyśle...</em><br />
Czemu chłopcy są tacy głupi? <em>Bo mają penisy...</em><br />
Czemu dziewczyny wszędzie chodzą razem? <em>Bo każda kobieta ma bi-ciągoty</em><br />
Czemu nie ma jednej religii, tylko tak dużo? <em>Żeby narobić problemów.</em><br />
Czemu ludzie biorą ślub i mają dzieci? <em>Bo nie używają antykoncepcji.</em><br />
Czemu ludzie rozwodzą się? <em>Bo mają teściowe.</em><br />
Czemu mama czasami krzyczy w nocy? <em>Bo śnią się jej koszmary. Że ma kolejne dziecko.</em><br />
Jak powiedzieć rodzicom, żeby zachowywali się ciszej w nocy? <em>Wejść w trakcie i powiedzieć, żeby zachowywali się ciszej i że w ich wieku seks grozi wypadnięciem biodra, szczęki i atakiem serca. Z moimi podziałało.</em><br />
Jak poprosić dziewczynę/chłopaka o chodzenie? <em>Bzykamy się od razu, czy trzeba z tobą chodzić?</em><br />
Jak zerwać z chłopakiem/dziewczyną? <em>SPIERDALAJ!</em><br />
Jak to naprawdę jest, jak się kocha? <em>Można leżeć, można stać, można na boku, na górze...</em><br />
Jak zmienić hasło na nk? <em>O, tu: http://nasza-klasa.pl/profile/remove</em><br />
Jak założyć bloga na onecie? <em>Oddal się duszo nieczysta!</em><br />
Jak wynegocjować wyższe kieszonkowe? <em>Mamo, tato, uprawiam sex, potrzebuję więcej kasy na gumki, bo inaczej zajdę w ciążę/zaleję laskę.</em><br />
<br />
I tak od 9 miesięcy.<br />
Ale ta satysfakcja, kiedy mi mówią ‘Pani jest najlepsza!’ jest niesamowita.<br />
<br />
I uprzedzając - nie odpowiadam im tak. <em>To zwykły kawał jest, darujcie, to już ballady kres...</em> Myślę tak, ale nie przechodzą te myśli przez paszczę. Siedzą w środku, bo tak ma być. Mówię prawdę, owijając ją w dziecinną bawełną, ale są usatysfakcjonowani odpowiedziami.<br />
<br />
A na studiach, w dalszym stopniu: zmarnowałyście najbardziej płodne lata na naukę, macie siedzieć w domu, rodzić dzieci i usługiwać mężowi, jest tylko jedna najlepsza wiara, a małżeństwo to coś, co jest najlepsze na świecie. I nie, nie pracujcie, dajcie się utrzymywać mężowi. Rodźcie mu dzieci. Zróbcie ze swoich wedżajn naleśniki!]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[...leave a beep after the message]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/___leave_a_beep_after_the_message/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/___leave_a_beep_after_the_message/</guid>
<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 23:42:02 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Załatwianie, bieganina, czekanie, wkurwianie, a na deser euforia, z jednoczesnym powątpiewaniem we własne siły. Uda mi się? Dodam kolejną okazję do świętowania w maju?<br />
<br />
Misja nr 1: podbić legitymację, odebrać indeks, nie zabić pań w dziwkanacie. Ochrona danych osobowych, rozumiecie. Muszę sama się pofatygować po te dokumenty. I to tak nagle, bo w zeszłym roku jakoś można było. A ja tym sposobem musiałam prędzej jechać na uczelnię. Bo wiecie, dziwkanat jest czynny do 14, co oznacza, że o 13:30 już jest zamknięty. Przyjechałam o 13:10. Gdyby był zamknięty, to podkładam ogień pod ten burdel.<br />
<br />
Ale udało się. Załatwiłam. Niesamowita radość, że to ostatnia pieczątka. A w domu okazało się, że zgubiły mi karteczkę potwierdzającą uregulowanie praktyk, bo też jakaś średnio bystra kobita wymyśliła taki sposób. No i ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie mam pieczątki pt. ‘Zaliczam semestr 9’. Czyli jutro telefoniada na uczelnię. A jak się okaże, że muszę to załatwiać, to podłożę ogień. A potem trafi mnie szlag.<br />
<br />
Misja nr 2: rewersy i książki. Nie ogarniam tych szufladek. Jestem poważnie, za głupia. Coś tam wybrałam, ale wszelkie nadzieje, że temat będzie bardziej dostępny niż teatr poszły się paść. Też pustki. I też będę musiała zakopać się w czytelni i przy czasopismach. Na całe szczęście na 10 rewersów przypadło mi 10 książek. I kłótnia pań z biblioteki między sobą.<br />
<br />
Wrzuciłam książki do korsiaka. I na zajęcia.<br />
<br />
Misja nr 3: nie dopuścić do szlagotrafienia. Z Werką echałyśmy nad zadanym przez panią doktor zadaniem, ale umęczyłyśmy. <br />
<br />
A potem powiedziałam głośno i wyraźnie NIE.<br />
<br />
Misja nr 4: nalot na promotorkę. Czas oczekiwania: 2 godziny. Tyle było w planie. Moja intuicja, zwykle zawodząca, tym razem się spisała. W środku coś mi mówiło ‘Zostań, może pojawi się prędzej, może nie będziesz musiała czekać 2 godziny’, więc usiadłam na ławeczce z książką, bynajmniej nie pedagogiczną i zatopiłam się w lekturze. Po 30 minutach usłyszałam, że ktoś nadchodzi. Cały czas zaklinałam ‘żeby to była onaaa!!!’ i pah - jest! Miałam ochotę ją uściskać. Akurat miała 30 minutowe okienko. Jezu, jak się cieszę! Zaskoczyła mnie pierwszym zdaniem wypowiedzianym do mnie. ‘Pani Paulino, a może obrona końcem maja?’ TO MOŻLIWE?! Cóż. Tak. O Boże! I fala pytań: czy dam radę? Czy zdążę? Czy znajdę czas? Ale wstępnie startuję. Koniec maja. Kolejna okazja do świętowania w tym miesiącu. Urodziny spędzone jako mgr? TAK! Mam nadzieję, że zmobilizuje mnie to do pisania. Musi. I przedstawienie na Dzień dziecka. Poważnie, czuję jak obkurcza mi się doba, boleśnie. A ja tak bardzo lubię spać!<br />
<br />
Ucieszyła się, że nie musi mi rozdziału sprawdzać na przyszły tydzień. Obie walczymy z remontami. I standardowo, więcej gadki o życiu i pierdołach niż o pracy. Nie stresować magistrantki, główna zasada. Poza tym, pani doktor uwaliła się jogurtem, co nas rozwaliło na atomy.<br />
<br />
Nie wiem jak dojechałam do domu. Wiem, że w 20 minut. Mamę szlag trafia, mi się zrobił wir w baku i znowu musiałam zostawić jakiegoś króla Polski na Orlenie. Całą drogę myślałam o tym, czy uda się. Na szczęście, ruch był mały, znikomy wręcz. Nie powinnam tak robić, wiem. Kajam się.<br />
<br />
U Mamy dzieciaki z zachwytem przeglądały mój indeks. Wyrównany pojedynek w tysiaka. I Mama siedząca w tyle, w korsiaku, bo z przodu były książki, dużo książek.<br />
<br />
Misja nr 5: sprzątanie pokoju. Spychacz by się przydał. Albo wieki kontener przed domem. Do przemyślenia w czasie przeprowadzania przeprowadzki. Kurzo-kocury.<br />
<br />
Na koniec dnia, zupełnie jak w piosence Feela - szklanka z pomarańczą.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[How fragile we are  ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/How_fragile_we_are__/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/How_fragile_we_are__/</guid>
<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 23:58:44 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Nie lubię czekać. Szczególnie gdy w grę wchodzi deser. Dałam się porwać.<br />
<br />
I będąc poważnie oczarowaną, zapomniałam, że jutro poniedziałek, a ja mam:<br />
- wysłać zdjęcia,<br />
- wybrać zdjęcia,<br />
- przygotować się na zajęcia,<br />
- przeczytać rozdział pracy, <br />
- poprawić rozdział pracy, <br />
- wydrukować rozdział pracy,<br />
- napisać tytuły podrozdziałów w pracy,<br />
- poszukać książek w necie,<br />
- wypisać rewersy,<br />
- napisać do dzieciaków w sprawie przedstawienia,<br />
- dokończyć scenariusz.<br />
<br />
Nie wysłałam zdjęć, bo adres mailowy okazał się ‘Undelivered Mail Returned to Sender’. Za to miałam poważny problem z makbukiem, który się uparł, że wie lepiej niż ja, co chcę zrobić. I w sumie, wie, czasami mam wrażenie, że wszyscy poza mną wiedzą co jest dla mnie lepsze, nawet kawałek plastiku z jabłkiem. Maciek się uspokoił. Maile się nie uspokoiły. Wybrałam zdjęcia do wydrukowania. Wydrukowania? Wywołania? Nie wiem. Wydrukowania raczej. 79. Oczy mi prawie wypadły. Przerwałam, gdy okazało się, że za pół godziny przyjedzie Dziadostwo, a Wapno na lekkim kacu. Mama wpadła w panikę i kazała mi coś upiec. Francuskie z marmoladą i brzoskwiniami. Szybko, pysznie. <br />
<br />
Przeczytałam prawie te moje wypociny, na tyle, żeby wiedzieć co gdzie jest i mogłam dopisać te pierdolone podtytuły. Drukarka wyrzygała ponad 30 stron, a Mama poświęciła się i zaczęła to czytać, poprawiając literówki. Ja w tym czasie wkurzałam się, bo znowu cierpię na brak książek. Z biedą znalazłam 10, wypisałam rewersy, które jutro wylądują w bibliotece. <br />
<br />
Potem 40 wiadomości wysłanych na nk do dzieciarni. Może wśród tej bandy znajdzie się z 7-8 do przedstawienia... Zobaczymy. Póki co, zachęta słowna, następny krok to obiecywanie. A na koniec straszenie usunięciem ze znajomych. Muhahah. <br />
<br />
Nie skończyłam scenariusza. Za to wyczyściłam aparat. Mama ciągle czytała. Obie wzdychałyśmy. <br />
<br />
Obym tylko nie zapomniała, że po zajęciach nie mam jechać do domu, tylko poczekać grzecznie na promotorkę.<br />
<br />
Poważnie, od szczęścia dzieli mnie jeden rozdział, który mam zamiar zacząć jeszcze w tym tygodniu.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Read about it... ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Read_about_it____/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Read_about_it____/</guid>
<pubDate>Sat, 06 Mar 2010 22:13:27 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Nieustające śmiechy, z dręczeniem i wredotowaniem, ale co tam. Szaleństwa do prawie rana, a potem spanie do południa. Wyjście z łóżka tylko po to, żeby pojechać do sklepu, żeby zrobić pyszną kolację.<br />
<br />
Nie no, ja jednak odnajduję się w odpoczywaniu, wręcz nudzeniu. Dobrze mi.<br />
<br />
DOBRZE MI!]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Take me away!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Take_me_away_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Take_me_away_/</guid>
<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 22:44:32 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Euforia. Wszechogarniające szczęście. Niemożliwe dawki szczęścia, radości, graniczące z wytrzymałością ludzkiego umysłu.<br />
<br />
Rozkoszny poranek, a wiercenie mi już przestało przeszkadzać.<br />
A mając chwilowy spokój od pisania magisterki dostałam wymarzone, błogie lenistwo. I przeczytałam 2 rozdziały i prolog ‘Zaginionego symbolu’.<br />
W pracy usłyszałam: ‘Ona nie tylko nam się udała, ale też nam się podoba!’, ‘Jesteś niezastąpiona!’ i ‘To dzięki pani mi się udało dostać piątkę!’ Szczególnie to ostatnie doprowadziło mnie do ciarów. Poważnie, życzę każdemu nauczycielowi, żeby takie coś usłyszał. I mimo, że ja nie mam zamiaru łączyć przyszłości ze szkołą, czuję się nauczycielem. Chociaż, jak to twierdzą moje dzieciaki - ja jestem od poprawiania błędów nauczycieli. Sześciolatka przy mnie opanowała liczenie do 20tu. Zachęcona sukcesem stwierdziła, że lecimy dalej. Na kostkach do bingo. Jakie to proste!<br />
<br />
I biorąc pod uwagę, że mam najulubieńszy dzień tygodnia, kiedy mogę powiedzieć, że COŚ jest piątkowe, to najwyższy czas przejść w stan off-line. Uwielbiam!<br />
<br />
Poczęstujcie się kawałkiem zajebistej muzy:<br />
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_lwthVtaocc&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/_lwthVtaocc&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Improvisation...]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Improvisation___/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Improvisation___/</guid>
<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 22:58:19 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Bardzo dobry dzień w pracy + skończony rozdział = ekstaza jak po seksie głową w dół, na marihuanie.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Save it!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Save_it_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Save_it_/</guid>
<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 23:24:48 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Tak jak podejrzewałam, te zajęcia z xiędzęm będą należeć do moich ulubionych. Dziś się jeszcze powstrzymałam, przed komentarzem na hasło, że marnujemy najbardziej płodne lata naszego życia, że mamy wszystkie wyjść za mąż i zrezygnować z kariery, a w zamian tego zmienić się w maszynki do rodzenia. A ja z coraz większym naciskiem pisałam, żeby mnie szlag nie trafił. Obawiam się, że część notatek będzie na forewer odbita na biurku. Na dodatek musiałam stanąć z nim oko w oko, zastanawiając się najpierw, czy mam mu powiedzieć “proszę księdza’, czy może ‘panie profesorze’. ‘Księciuniu’? A on do mnie: ‘Jaki masz problem dziewczynko?’<br />
<br />
I zapomniałam przeforsować kwestię moich obecności, ale sfiksowałam. Za dużo świętości na raz. <br />
<br />
A sam wykład, no cóż. Mam wrażenie, że cofnęłam się w czasie i mam znowu historię w ogólniaku.<br />
<br />
Z radością wybiegłam z tych zajęć. Do domu! Do domuuu!!!<br />
<br />
Ale najpierw po Mamę, bo obie musiałyśmy coś załatwić w cywilizacji. Mama jakieś pierdoły do pracy, a ja miałam odebrać zdjęcia. I co? Mój pierwszy film z lomo-aparatu się prześwietlił. Kurwa mać? Jest jeszcze szansa, że to jednak nie ten film, na którym były zdjęcia. Okaże się w piątek, a raczej w sobotę, bo w piątek nie będę miała czasu.<br />
<br />
W domu Padre stwierdził, że przez mój pokój przechodzi autostrada kabli, a on musi to ogarnąć. Wywalił połowę mebli na środek tej mojej klitki i zaplątał się tak w kablach, że musiał poprawiać wszystko na balkonie i u nich w pokoju. Wypas. 2 godzinny poślizg.<br />
<br />
I w końcu zabrałam się za pisanie. I piszę sobie, cieszę się, że łatwo i szybko wyszła spod moich palców cała strona i nagle jeb. I poszło się paść. Miałam kurwice i emodół jednocześnie, zastanawiając się przez moment, czy nie pierdolnąć tym wszystkim. Przeszło mi. Napisałam na nowo i nawet wyszło kilka zdań więcej. Skończyłam z książkami, przerzuciłam się na jakieś ksera, no i w końcu na artykuły z pedagogicznych czasopism. Przeczytałam 24, wybrałam z nich kilka, zostało mi jeszcze 7. <br />
<br />
Bo Wapno mi przerwało. A w sumie to ja im, bo oglądają ciągle te filmy przyrodnicze, o szczurach, rekinach czy tam innych kangurach i zaczynają schizować od tego. Zaproponowałam im’ Mamma mia!’ co skończyło się ich rżeniem i próbami śpiewania po angolsku. Uśmialiśmy się strasznie. Na zdrowie.<br />
<br />
Dokończę pisanie jutro.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Knights]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Knights/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Knights/</guid>
<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 23:14:15 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Stwierdziłam dziś, że muszę się z dniem za bary wziąć. Po prostu, ot tak.Kiedy już udało mi się wyjść z łóżka to stwierdziłam, co oznacza, że byłam całkiem przytomna i myślałam racjonalnie. Chociaż?<br />
<br />
Jogurt naturalny+płatki+banan. Orgazmistycznie zajebiste śniadanie. Stawiające na nogi, pobudzające, sprawiające, że chce się żyć od rana.<br />
<br />
Popracowałam jeszcze trochę nad pracą dodatkową, z klejem i nożyczkami, uważając, żeby nie odciąć palców na gilotynie. I klej mi się skończył akurat przed obiadem. A kiedy dostaję już polecenie ‘Zjeść obiad’, to oznacza, że czas zbierać się do pracy.<br />
<br />
Całą drogę zastanawiałam się, jak dziś będzie. Ilu będzie. Co będą chcieć robić. I czy zwariuję od razu, czy za chwilę. W połowie stwierdziłam, że w związku z tym, że przez ferie miałam bardziej pustki, to będziemy teraz nadrabiać. Rozgrywki w piłkarzyki okazały się strzałem w dychę. Potem oglądałam z drobiem zdjęcia w necie (zresztą, głównie moje!), pogadaliśmy, ja zatemperowałam kredki, ale po 30 mi się odechciało. Uśmialiśmy się strasznie. Stęskniłam się za tą moją szarańczą.<br />
<br />
Nadgodziny. Czyli prędzej do domu. Do świetlicy nr 2. Tam robiłam Mamie kurs obsługi worda i wysyłania załączników. Matkę mam zdolną. Spisała wszystko sobie na karteczce, którą zgubi pewnie za 2-3 dni, a potem będzie wydzwaniać. I poradziła sobie.<br />
<br />
Potem szybki trip do ściany uciech/płaczu.<br />
<br />
W domu dopisałam kilka zdań. <br />
<br />
I demotywuje mnie ten jutrzejszy wykład. To czekanie na dziwkanat, załatwianie pierdół. Jeszcze powinnam iść po książki do biblioteki, ale psychicznie tego nie wytrzymam.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Pierdolonodziałek.]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Pierdolonodzialek_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Pierdolonodzialek_/</guid>
<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 23:43:40 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[A do tego pierwszy dzień miesiąca i ta świadomość, że trzeba cały przeżyć, przepracować, przekombinować.<br />
Dodając do tego słowo-klucz z dziś, a mianowicie: chujność nad chujnościami i wszystko chujność, otrzymujemy wynik: mój dzień.<br />
<br />
Stresująca się przez połowę nocy, bo sen był o obronie pracy magisterskiej, obudzona za pomocą wiertary (ale kuchnia na dole prawie gotowa, brakuje podłogi no i mebli), wykopana z łóżka. <br />
<br />
Chciała wydrukować materiały na studia - ujrzała brak tuszu.<br />
Chciała wysłać smsa - ujrzała 0,00 na koncie.<br />
<br />
I mrugnęła trzy razy, bo tyle trwał jej dzień, i zrobiła się 11:40, czyli czas wyjechać z domu.<br />
<br />
Zebranie. Zlot czarownic. Na dodatek w wolny dzień, co zalatuje patologią. Dzielnie broniła swojej pierwszej zmiany na Nocy Andersena, narażając się na zabijanie wzrokiem. Pochwalona za pełną dokumentację. A potem dziwnie się poczuła, bo miała wrażenie, że ogólniki dotyczą jej. I musiała znowu asertywnie odezwać się.<br />
<br />
Filmy oddała do wywołania, zastanawiając się ile ją to będzie kosztować. I czemu tak dużo.<br />
<br />
Na studia obrała kierunek. Wjechawszy w jakieś dziadostwo, rozłożone na całej drodze, po 100 metrach zorientowała się, że ciągnie to coś za sobą. Na 2gim rondzie wyskoczyła jak gazela z korsiaka, wyrwała kurestwo i zostawiła na środku drogi. Zbrudziła ręce.<br />
<br />
Na uczelnianym parkingu wcisła się pomiędzy uno a clio.<br />
<br />
A irytacja spadła dość wcześnie. Zaskakujące? NIE! Na całe szczęście, zajęcia minęły jej dość szybko. I znowu ta pierdolona praca w grupach. Powątpiewając w inteligencję wykładowców, którzy cenią pracę po zajęciach, w grupach i system plusikowy, echnęła. To tak trudno zrozumieć, że różni ludzie mają w różnym czasie wolne? Że są tacy, którzy mają wolne weekendy, a inni mają je właśnie zajęte? I tacy, którzy są cały czas zajęci? To takie trudne, żeby zrobić to, co zrobić trzeba na zajęciach?<br />
<br />
Odzyskała notatki, rozsiane po uczelni i dyktafon.<br />
<br />
Wybrała gotówkę.<br />
<br />
Zatankowała na samoobsługowej stacji, rozdziewiczając się tym sposobem, bo jeszcze okazji do samodzielnego tankowania, bez ogonów nie miała. Podobnież jak rozmowa z kasossaczką, na stacji o nazwie producenta płatków kukurydzianych.<br />
<br />
Walczyła z wiatrem.<br />
<br />
I marzy o bramie na pilota.<br />
<br />
Wrobiona, przekupiona - ma dodatkową pracę na najbliższe kilka wieczorów. Arteterapia za pomocą mazaków i kredek, kleju i nożyczków.<br />
<br />
Odkładająca pisanie pracy na następny dzień. I tak od ponad roku.<br />
<br />
Pisząca w dziwnej osobie, tak jakby opisywała coś. A nie siebie.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Just took a photo!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Just_took_a_photo_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Just_took_a_photo_/</guid>
<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 23:29:19 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Wczorajsza ‘Kołysanka’ rozbudziła we mnie jakieś mieszane uczucia. Jeśli chodzi o wampiry, to dla mnie tylko ‘Wywiad z wampirem’ i ‘Od zmierzchu do świtu’ rządzą, potem może saga z wampirami i wilkami S. Meyer, pod warunkiem jednak, że wilk popierdala bez koszulki i długich włosów. ‘Kołysanka’ to film rodzinny. Nie jest straszny, nie ma przekleństw, nie ma też zbyt wielu żartów i jajów, a ja ciągle tęsknię za Machulskim z czasów ‘Kilera’. Ale klimacik zachowany, wampirki blade, z podkrążonymi oczami, co z kolei sprawia, że ja się też zastanawiam, czy nie należę do tego gatunku. Nie ma szału. Towarzyszowi się podobało, ale on dziwny jest.<br />
<br />
Przyjechaliśmy, wyszłam z samochodu i przeraziło mnie jak jest jasno. Pełnia. Księżyc w zasięgu ręki. BOSKO!!!<br />
<br />
Wyszło tak:<br />
<a href="http://www.flickr.com/photos/papalka/4394305077/" title="Moon by papalka, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4014/4394305077_8b5ac42fca.jpg" width="450" alt="Moon" /></a><br />
<br />
I wyspałam się strasznie. Do bólu. Przeczytałam dwie książki do magisterki, które przerobiłam na kolejne 2 strony mojej pracy. Ten rozdział ma już jakąś kosmiczną liczbę stron i ciągle rośnie.<br />
<br />
No i znalazłam na allegro suknię, taką cudowną, zwiewną kolorową. A, że w tym roku wakacje z piaskiem i morzem będą, więc kuszona jestem i uwodzona.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[What you win or lose... ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/What_you_win_or_lose____/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/What_you_win_or_lose____/</guid>
<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 20:59:28 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[...a jednak nie potrzebuję wiele do pełni szczęścia.<br />
<br />
I chrapie. Nie ma to jeszcze potwierdzenia naukowego, tudzież w postaci jakiegoś nagrania, ale ponoć chrapię, przy jednoczesnym strasznie czułym śnie. ]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Did you exchange?]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Did_you_exchange_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Did_you_exchange_/</guid>
<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 22:37:05 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Rano wstać z łóżka nie umiałam. I nie, nie trwało to 3 godzin, bo zaledwie 5 minut, ale i tak czułam, że to będzie ciężki, długi i męczący dzień. I nie wiem jak to się dzieje, ale jak mam gdzieś jechać rano, to zawsze, ale to zawsze łapie jakąś mułę i koniec końców - spóźniam się. Miałam wyjechać o 8:40, wyjechałam o 8:50. Miałam być na 9 w pracy, byłam po 9, bo jeszcze nie daj, ktoś z pracy to przeczyta. Jeszcze jakieś problemy z kluczami były. No w każdym razie, dniówka zaczęła się dziko.<br />
<br />
Patryczek wybłagał na mnie, żebym pomogła mu z historią. Wyjaśnianie pojęć z okresu starożytnego Rzymu. Większość znałam, ale nie wszystko. Ci władcy zawsze mi się pierdolili, podobnie jak urzędnicy. I miał pytanie o to kim był Jezus Chrystus. Więc powiedziałam mu, że bohaterem zajebistego mjuzikalu. Zanotował. Powiedział, że musi porobić zjeby.<br />
<br />
Z Ewą wybrałyśmy zdjęcia. Miałam dokończyć scenariusz, bo od marca niby powinnam zacząć próby z dzieciakami w dwóch świetlicach. Nie wyszło. Nie wiem, może coś w niedziele umęczę, aczkolwiek wolę prace pracowe wolę robić w pracy, a nie w domu. W domu powinnam pisać mgrkę. I dziś nawet się udało. Ciężka robota, 3 godziny, 2 strony, ale to co dziś robiłam, to była po prostu masakra. Wciskałam do pracy po 2-3 zdania z różnych publikacji, żeby wzbogacić trochę literaturę. Ba, nawet Nowy Testament miałam! Moja promotorka padnie jak to zobaczy, ale ciii... I takie dziubdzianie, czytanie czy ma to sens, grzebanie w książkach, czasopismach żeby znaleźć kilka mądrych zdań. Bo oni ciągle mielą to samo. Do tego Padre kurwujący na krzywe ściany, jakby to je miało wyprostować, ciągle mnie wywoływał. <br />
<br />
Żeby zrobić coś pożytecznego, bo Mama dziś poodkurzała za mnie, stwierdziłam, że coś upiekę. Zrobiłam mini-keksiki, z rodzynkami i ananasem, i całą masą innych bakalii na kształt muffinków, normalnie, w papilotkach. Do tego ciasteczka, uwielbiane przez moją Rodzicielkę, które już prawie wychodzą mi okrągłe.<br />
<br />
Wypucowałam szafki z niezbędnych produktów, począwszy od mąk i cukrów, na czekoladach skończywszy. Teraz w domu pachnie cudownie, wanilią i migdałami, czekoladą i bakaliami.<br />
<br />
PS z dupy: Jestem naprawdę dumna z tego, że moje zdjęcia nie są zmasakrowane z PSie albo innym Gimpie. I mam zamiar o tym mówić, a ludzie niech się dziwią.<br />
<br />
<br />
<br />
I doczekałam się w końcu...<br />
<em>We're just two lost souls swimming in a fish bowl year after year...</em>]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Target ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Target_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Target_/</guid>
<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 23:38:42 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[A jednak umiem być asertywna. I umiem postawić na swoim. Pewnie temu, że nie zdarza się to zbyt często - moje nie jest akceptowane. I czasami naprawdę moje <b>nie</b> oznacza nie.<br />
<br />
Pojechałam na 9 do pracy, do 13, tak jak niby miałam w ferie. Okazało się najpierw, że jestem sama, a kierowniczka zjawi się później, a potem, że będę sama, bo kierowniczka ma gdzieś jechać, coś rozliczać. Z tym, że ona miała być do 15. No niestety, skoro od kilku tygodni wiem, że mam być do 13, to staram się resztę dnia rozplanować korzystnie. A to oznacza, że do 13 jestem w pracy i ani minuty dłużej. A te plany na popołudnie wiązały się między innymi z pracą, bo z jakimiś rozliczeniami, rachunkami i chujwieczymjeszcze.<br />
<br />
A potem siedziałam u Mamy, luzując się. Pati stwierdziła, zresztą prawidłowo, że jednak wczorajsza sesja dowodowo-prawkowa za mało jest dokumentowa, bo coś to lewe ucho za mało widoczne było. Dziś poprawka. Pati ma ciągoty do bycia pełną profesjonalistką, co mnie cieszy, bo wychowuję ją na moją prywatną, zajebistą i szybko dostępną fryzjerką. Musi być wszystko na tip-top, co wymaga ode mnie sporej inwencji. Zresztą, od jej włosów też.<br />
<br />
Mama mnie dziś zabiła w delikatesach, bowiem podając do skasowania karmę dla psa i dla kota powiedziała ‘Jeszcze niech pani skasuje ten obiad dla męża’. Sprzedawczyni zrobiła oczy, a Matka twardo, nie dodała ‘żartowałam’. Za to ja spłakana. <br />
<br />
I pana Krzysia w aptece zmolestowałyśmy. Pan Krzyś ma co prawda GPSa na palcu, ale jest uroczy i powstrzymać się nie umiemy. Zuooo!!!<br />
<br />
Głos seksowny ustąpił miejsca głosowi przypominającemu dźwięk wydawany przez zatkany nos z krzywą przegrodą. Niby jedno psiknięcie kroplami ma pomóc. Cóż. Zastanawiam się czy nie zalać całych dziurek tymi glutami.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Live your life!!! ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Live_your_life____/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Live_your_life____/</guid>
<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 23:00:48 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Zamiast wyspać się - nie wyspałam się.<br />
Zamiast śniadania do łóżka - miałam miskę płaktów, zjedzoną przy biurku, do maili i rssów.<br />
Zamiast punktualnego wyjazdu z domu - miałam spóźnienie 5 minutowe, a jak się przyjeżdża do pracy na styk, to 5 minut oznacza 3 godziny.<br />
Pod świetlicą czekały już dzieciaki. Część z nich jechała na warsztaty taneczne, część została ze mną. Ughmmm kilka godzin i do domu.<br />
Zamiast zajęć plastycznych - przez 2 godziny graliśmy w simsy. No co, to też kreatywne, prawie plastyczne zajęcia.<br />
Uporządkowałam papiery. Nie, nie utopiłam się w nich, ale było blisko. Dużo tego. Dużo zaległości. Upychanie dokumentów do folii, folii do segregatorów, szaleństwo z pieczątką, jak na poczcie.<br />
<br />
Na całe szczęście, godzinki szyyybko przeleciały. Szybko do domu, bo obiecałam Patrycji, że zrobimy dziś zdjęcia do jej dowodu osobistego i prawka. Zdjęcie z uchem, lewym. Nie lubię takich zdjęć, bo nie oszukujmy się - są one sztuczne, kompletnie nietwarzowe, a większość ludzi ma lepszy prawy profil. Na szczęście Pati i jej lewe ucho dali radę. Uwinęłam się z tym dość szybko, bo zdjęć było niewiele.<br />
<br />
<a href="http://www.flickr.com/photos/papalka/4385190512/" title="Untitled by papalka, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4072/4385190512_4f1fd914d2.jpg" width="333" height="500" alt="" /></a><br />
<br />
I co?<br />
Zamiast pisać pracę - zatopiłam się w łóżku, z pościalówami w głośnikach, z kubkiem herbaty i czwartym tomem. Który się skończył. Dobrze, że nie ma kolejnych części.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[For free!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/For_free_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/For_free_/</guid>
<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 23:30:47 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Poranek niemożliwy. Brak prądu, blady świt, charczące gardło i świadomość, że czeka mnie wycieczka sprawiły, że zakopałam się pod kołdrą i buczałam. NIEEEECHCEEEMIIIISIEEEEEEE!!! Mama u siebie też buczała. Niech te ferie się już skończą. <br />
<br />
I oczywiście jak na złość akurat dziś, kiedy odcięli nas od prądu, coś się zdupczyło i miałam zobaczyć do netu. Ależ oczywiście, że mamy ups podłączony do routera. Ależ oczywiście, że mam lapa, który bez baterii też kilka godzin będzie śmigał. Ależ oczywiście, że w nocy zużyłam cała baterię, lapa zostawiłam pod łóżkiem, zamiast naładować. Ależ oczywiście, że wiedziałam, że nie będzie rano prądu.<br />
<br />
Śniadanie bez rssów jakoś dziwnie smakuje. Spakowałam rzeczy, przebrałam się tylko 3 razy i pojechałam po dzieciaki. Na dzień dobry od razu się ucieszyłam, bo miał do kina jechać taki mały smyk, którego nie można, wręcz NIE MOŻNA spuścić z wzroku, ale stwierdził, że jednak nie pojedzie. Ojej, jaka szkoda. I kochani są, bo jak jest zbiórka o 10:50 to są wszyscy o 10:45 i czekają. Autobus podjechał, z naszym ulubionym panem Mirkiem, który 16 lat temu był moim sąsiadem zza płota. Objazd po 2 świetlice i kierunek Bielsko.<br />
<br />
Dzicz.<br />
<br />
I tak do 13:45 kiedy to ja poszłam z Matulą i bandą najmłodszą na ‘Księżniczkę i żabę’. Dobra, fajna, muzyczna bajka, do tego dość długa - jak na bajkę. Fajnie. Mama rżała. Wychodzimy z kina, liczymy i jeb. Nie ma jednej sztuki. Bo dostałyśmy 3 totalnie zamotane dziewczynki, które mimo, że chodzą do jednej klasy (a konkretnie do czwartej) nie wiedziały jak się nazywa ta, która zaginęła, kiedy wyszła i czy w ogóle wyszła, nie wspominając już o tym, że też wątpiły, czy z nami była na seansie. Co ciekawe, zabrały wychodząc z kina plecak i kurtkę zaginionej. Mnie kurwica strzeliła, Mama stwierdziła, że gdzieś tu musi być i w końcu się odnalazła. Bo ona chciała do toalety. I teraz wyimaginujcie sobie dwa napisy ‘WYJŚCIE EWAKUACYJNE’ i ‘WC’. Trudno nie pomylić.<br />
<br />
Na pocieszenie lody.<br />
<br />
I potem czekanie na resztę wycieczki. Dzieciaki roznosiły autobus. Na szczęście w końcu się pojawili. Szybko do domu. Odetchnęłam siedząc w korsiaku, bo to już koniec dnia.<br />
<br />
W domu rozłożyłyśmy się na łóżku z Rodzicielką i psiakiem. Położyłabym się już spać, ale mam na łóżku aktualnie: ciuchy, torby, teczki, papiery, portfel, kosmetyki, butelki i to wszystko z niego nie chce zejść.<br />
<br />
Zimno mi w szłapki.<br />
<br />
<em>Ostatnie 6 miesięcy.</em>]]></description>
</item>
</channel></rss>