<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
<channel><title>papalka.pl</title>
<link>http://papalka.pl/</link>
<description>Pomaranczkowy blog</description>
<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 14:30:53 +0100</pubDate>
<language>pl</language>



<item>
<title><![CDATA[I'm gonna leave you.]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/I_m_gonna_leave_you_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/I_m_gonna_leave_you_/</guid>
<pubDate>Thu, 18 Mar 2010 23:56:15 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Od dziś zaczęłam zajęcia teatralne w nowej świetlicy. Zaskoczyła mnie ilość - 12 sztuk, a ponoć jeszcze ma się powiększyć. Zaczęłam opowiadać im o moich kapturkach, mi zaczęły oczy błyszczeć. A potem zaproponowałam co będziemy robić razem. Oczy im zapłonęły. Sto pomysłów naraz. Podzieliłyśmy mniej więcej role, ale to jeszcze do dopracowania. Będzie dobrze. Mama ma się zająć drugą świetlicą, ale mój pieprzony perfekcjonizm i tak będzie kazał mi się wtrącać.<br />
<br />
Potem znowu rękodzieło - kolczyki, jakieś inne pierdółki. A na koniec dziewczyny stwierdziły, że postawią sobie bloga, ale im to nie wyszło. Stwierdziły, że postawią nowe konto na nk i pół popołudnia spędziły na szukaniu i dodawaniu znajomych, a ja murziniłam przy zmniejszaniu zdjęć i dodawaniu jakiś pierdół, hakiem, bo przez painta.<br />
<br />
Poziom hałasu dziś był zatrważający. Podobnie jak chęć drobiu do gadania ze mną, a nawet przytulania się do mnie, jakbym była jakimś miśkiem pluszowym. I tak łazili cały dzień, bo w końcu troche cieplej sie zrobiło, więc można hasać.<br />
<br />
Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam 18:40. Jeszcze pięć minut.<br />
<br />
W domu kolejny pokój z podłogą.<br />
I kolejny dzień bez chęci na pisanie pracy. Przeraża mnie ta niemoc twórcza. ]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[My small gallery]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/My_small_gallery/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/My_small_gallery/</guid>
<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 23:35:23 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Leżę sobie w łóżku. Zasypiam. Jest mi zimno trochę, więc mocniej naciągam kołdrę i koc, otulając się szczelnie. Bez myśli, na spokojnie. Kocham moje dropsy na sen. I nagle, a okazało się, że minęły 2 godziny, dostaję strzał po pysku od własnych myśli, od pamięci. Gdzie jest kurwa pendrajw?! Pendrajw, na którym są mega ważne zdjęcia, które po studiach musiałam zawieź do pracy, bo tam ich potrzebowali na gwałt. Pobiegłam do kuchni, gdzie leżała torba od Mamy. Przekopałam ją. Nie ma. WTF?! Potem przekopałam swoją i okazało się, że faktycznie go tam wrzuciłam. Jeszcze dla pewności podpięłam go do maćka, żeby sprawdzić, czy na pewno tam są. I były. Ale pikawa taka, że odechciało mi się spać. Zasnęłam znowu po czwartej. O szóstej zadzwonił budzik. Spojrzałam na niego. FUJ! Idę spać. Wybacz xięciu, dziś bez twojego chrzanienia o mojej płodności.<br />
<br />
Wstałam o 9. Przypomniałam sobie, że miałam załatwiać jakieś papierki na uczelni właśnie dziś. Cóż, załatwię to za tydzień.<br />
<br />
I pojechałam z tym pieprzonym pendrajwem do ośrodka. Z Mamą. Mama dostała zlecenie, żeby zajść do metalowca, bo 3 kg śrubek. Ja jeszcze po zdjęcia i ze zdjęciami. Super. Trzy tygodnie, 7 zdjęć. Już nie miałam sił, żeby po raz kolejny tłumaczyć tym ograniczonym ludziom, że to nałożenie jest specjalne. Potem mi próbowano wcisnąć, że ponad 4k rozdzielczości może być za mało na format a4. Cóż.<br />
<br />
Byłyśmy pod domem, jak zadzwonił Padre, że jeszcze kolejne 3 kg śrubek potrzebuje.<br />
<br />
Obiad na szybko wrzucony w siebie i do pracy. Dzieciarnia dziś przechodziła samych siebie. Z dziewczynkami robiłam kolczyki. One wymyślały, upychały je na drucikach, ja byłam operatorem sprzętu zaawansowanego, a mianowicie kleszczy. Poważne zadanie, nie ma co. I zrobiły mi też jedną parę. Niebieskie kuleczki, z małymi kwiatkami, śliczne. <br />
<br />
Potem graliśmy w jengę, w karty, maniaczyliśmy w jakieś flaszowe gry na kompie i generalnie - mega zajebisty dzień. Wymęczyli mnie strasznie, ale tak pozytywnie. Aż chce się żyć. Z Martyną uczyłam się angielskiego, bo ponoć pytam najlepiej i najłatwiej jej to wchodzi do głowy. Z Gabi walczyłam z iksami i matmą.<br />
<br />
U Mamy, z państwem M pożartowaliśmy. Wracałam do domu z nieżywą i wędzoną makrelą.<br />
<br />
Sabotuję jutro dniówkę pewnego pana, +30. Sese.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[ADHD!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/ADHD_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/ADHD_/</guid>
<pubDate>Tue, 16 Mar 2010 23:54:55 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[...wiosna idzie.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[It's all right, it's ok.]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/It_s_all_right__it_s_ok_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/It_s_all_right__it_s_ok_/</guid>
<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 22:44:52 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[- Mamo, mam zamiar pisać od rana, więc mnie obudź najpóźniej o 9, jakby co. <br />
- No, my tak akurat będziemy kawę pić, więc spoko.<br />
<br />
9 rano.<br />
- Pala, wiesz, my dopiero wstaliśmy, jeszcze nie będziemy pić kawy, więc może pośpij jeszcze?<br />
Jakby jedno z drugim było związane. Ale faktycznie, skusiłam się. Och, jakież to było przyjemne!!!<br />
<br />
Słońce rano, fajne śniadanko. Obejrzałam odcinek ‘Desperate...’ i zabrałam się za pisanie. I znowu, pierwsze dwie strony same się napisały, nie wiem jakim cudem, ale potem już gorzej. Może temu, że zaczęło się grzebanie w książkach? Wniosek nasuwa się sam: trzeba pisać 2 strony i pierdolnąć książkami  w kąt. Jak widać myślenie logiczne mam po Mamie. <br />
<br />
W między czasie, Adrian przyjechał szerszeniem z paczką. Adapter odwrotnego mocowania. Podłączyłam, nie bangla. Migawka zablokowana, nie zrobię zdjęcia. Ależ się wkurwiłam. Napisałam maila do sklepu, nie ukrywając oburzenia, że wciskają ludziom kit. A potem zaczęłam googlować. I po 15 miesiącach posiadania Soniaka dowiedziałam się, że można robić zdjęcia bez założonego obiektywu, tylko trzeba całkowicie wymanualnić sprzęt. KURWA! Idiotka, idiotka, idiotka! Potem przyszedł mail od sklepu, o treści: <em>Prosze włączyć odpowiednią funkcje w meni aparatu - to problemu nie będzie .Poz R lud</em> więc pocieszyłam się, że nie tylko ja mam dziurę w mózgu. <br />
<br />
Zachwycam się tym ekstremalnym macro do tego stopnia, że olałam pisanie na godzinę i biegałam z maleńkimi pierdolnikami po domu. Patologia. <br />
<br />
A! Odkrycie dnia. Specyfika mojego zawodu określona jest przez poziom dezorientacji i nic-niewiedzenia.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Banana bomb!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Banana_bomb_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Banana_bomb_/</guid>
<pubDate>Sun, 14 Mar 2010 22:34:18 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Pierwsze starcie z ostatnim rozdziałem. 5 stron. Dwie pierwsze napisałam w godzinę, potem już nieco gorzej, w skrócie mówiąc: standardowo. Ale jestem zadowolona. Opłacało się poświęcić kilka dni na czytanie, a nie potem błądzić jak ślepe dziecko. W sumie, jakbym miała napisać jeszcze jeden rozdział, to pewnie wyszłoby superszybko, bo w końcu uczę się na błędach.<br />
<br />
W domu śmierdzi akrylem. Na dole brakuje podłóg. Sypialnia Wapniaków musi być jeszcze raz pomalowana, w dziennym poprawki, w kuchni placek na suficie. Ostatnia prosta, zupełnie jak z moją pracą.<br />
<br />
Ja oglądam w necie sypialnie, kolory, zasłonki. I ciągle nie wiem w jakich kolorach będą ściany. Zaczyna mi brakować głowy na to wszystko.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Caraibo]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Caraibo/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Caraibo/</guid>
<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 22:39:04 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Od 4 rano spanie.<br />
Do 15 w łóżku, z ‘Amelią’ i śniadaniem.<br />
<br />
Potem szybki zryw i kierunek Bielsko. Najpierw buty. Jechałam po szpileczki, wróciłam z trampko-adaśkami. Potem kino, ‘Alicja...’ zachwycająca. Bo to była pierwsza książka, którą przeczytałam i którą uwielbiam od zawsze. A na koniec sklep z butami i prawie zabuczałam, bo znalazłam TE szpileczki, ale w jakimś dziecinnym rozmiarze. Bluzeczka z ćwiekami na pocieszenie.<br />
<br />
Wino i wódzia kokosowa. Soczek. Sprajt. <br />
<br />
Dobrej nocy Wam. Ja będę mieć na pewno.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Small bug.]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Small_bug_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Small_bug_/</guid>
<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 22:23:58 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Bo to jest tak, że skoro oni mają rano czas na kawkę i luzowanie, na zbieranie sił przed całym dniem, to ja też chcę. A że nie mam ochoty na picie kaw, co więcej, kawa dla mnie śmierdzi, więc trzeba znaleźć coś, co się lubi, na co się ma zawsze ochotę, coś co jest związane z łóżkiem, bo na łóżku wychodzi to najlepiej. Co? SPANIE. Pół godzinki dla mnie.<br />
<br />
Tylko, że potem się okazało, że te pół godziny będą kluczowe.<br />
<br />
Sporo załatwiania w cywilizacji. Zakupy, apteka, fotograf, księgarnia. Do tego zaproponowała dziś Mamie dzień dla niej, z fryzjerką i kosmetyczką. A ja jeździłam po mieście, szukając dziury na zaparkowanie. Wylądowałam pod kościołem. u fotografa nie wytrzymałam, bo DO KURWY NĘDZY ileż może trwać wywołanie zdjęć z kliszy!? Nie ukrywając oburzenia oraz tego, że po raz piąty muszę jechać je odebrać, a ich ciągle nie ma, wyszłam wściekając się jeszcze bardziej.<br />
<br />
Potem w aptece za 3 rzeczy zapłaciłam 70 zł. I babeczka, starszawa dość, sprzedała mi krople do nosa DO DZIECI!!! A najlepsze jest to, że zapytała mnie, czy dla dorosłego, a ja głośno i wyraźnie odpowiedziałam, że tak. Więc teraz mam - słabsze krople, z zakraplaczem, którym sama zakroplić mojego przewlekle zakatarzonego nosa nie umiem. 3 krople, a ja pełne naciągnięcie przypadkiem wlałam.<br />
<br />
Mama za to zachwycona po takim wylaszczeniu.<br />
<br />
Od 14 zostałam sama z 10 książkami do mgr. Przeczytałam je, a raczej przeleciałam. Chociaż po prawdzie, to one przeleciały mnie, wysysając całą energię i oczy. Pozaznaczałam ciekawsze fragmenty, które od niedzieli będę przekładać na kolejne strony mojej pracy. Jeszcze jeden rozdział. Potem małe dopieszczenie i dopisanie kilku kwestii. Jeszcze jeden rozdział...<br />
<br />
Ale nie dziś. Już ani minuty dłużej w pozycji siedzącej. Rozłożona na łóżku.<br />
<br />
Uzależniona. My cocaine.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[My own sorrow.]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/My_own_sorrow_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/My_own_sorrow_/</guid>
<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 23:14:33 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Wstałam. Położyłam się. Wstałam. Zrobiłam śniadanie. Zjadłam śniadanie. Stwierdziłam, że czas pościelić łóżko. Położyłam się na nim, symulując jego pościelenie. Wstałam, bo jamnik, leżący obok mnie ziewnął, a to dość smrodlawa i wątpliwa przyjemność. Pościeliłam łóżko. Usiadłam na nim z książką do mgrki. Mama przerwała mi czytanie zaledwie 180155 razy, ale na szczęście dość szybko zapakowali się do nissana i pojechali po panele. Kiedy jednak po 30 minutach zadzwonili, żeby zapytać gdzie jest ten sklep, do którego jadą, to kurwica mnie trafiła. Potem zadzwoniła zaledwie raz, za to z pracy zrobili sobie hot line do mnie. Zabrałam się za obiad. Makaron z mięsem i sosem to zdecydowanie smaczne i szybkie danie, szkoda tylko, że zawsze, ale to zawsze ja jestem ubrudzona. Dresik od sosu, podłoga z mięsem, w kranie nitki makaronu, który źle się odcedził. Ale było deliszes. <br />
<br />
Na luziku zaczęłam zbierać się do pracy. Kalendarz i portfel. Notatnik. Długopis. Kosmetyczka, okulary, kluczyki. W butelce woda. Komórki. Jest ołrajt. I znowu zadzwonił telefon. Mama. Hej, będziemy za 15 minut, zrób obiad, bo nie zdążę. I udało mi się. Tyle, że z domu wyjechałam o 10 minut za późno. A po drodze miałam jeszcze zaliczyć sklep po ciaciuchy na konkurs. Wypas. Sklep, w którym szczytem cywilizacji jest posiadanie kalkulatora. Kalkulator ofkors na słońce, a tam ciemno. Ciemnota, słowo klucz.<br />
<br />
10 minut spóźnienia.<br />
<br />
Wkurwiona. Bo jak inaczej. Jeszcze wszyscy ode mnie coś chcieli w tym samym momencie. Osiągam szczyt kurwicy i żeby nie wyżyć się na nich, poszłam za tablicę i uspokoiłam się układając gry.<br />
<br />
Potem już było ok. Ciąg dalszy robienia kwiatków z filcu. Tym razem, z moją kochaną Jolunią wycinałyśmy, a mała stwierdziła, że mam je zabrać do domu i powiesić u siebie. A potem mam jej wysłać zdjęcie, że tak zrobiłam. Sznur wisi na karniszu.<br />
<br />
Dzieciarnia dość szybko się zebrała do domów. Starsza dzieciarnia w książkach, ucząc się na sprawdziany i inne dziadostwa szkolne. I miałam przez jakąś godzinę spokój. Najwyższy czas uzupełnić papierki, wypełnić karty i dziennik. Posprzątać w dokumentacji. Potem przygotowałam zagadkę na kolejny tydzień. Normalnie, z braku czasu robię to po pracy.<br />
<br />
Potem przyszła młodzież męska, wyraźnie pobudzona zbliżającym się weekendem i mam nadzieje - tylko tym. ADHD na maksa.<br />
<br />
Na koniec pytanie: Pani Paulo, mam prośbę. Zawiezie mnie pani do domu? <em> No zawiozę.</em> A zatrzymamy się pod sklepem, bo muszę butlę zabrać, a ona ciężka. <em>Butlę?</em> Ekhmmm... No. Z gazem.<br />
<br />
I miałam przed oczami wybuchającą korsę.<br />
<br />
Szczególnie, że pod sklepem, auto zimne, kierowniczka ciulato, śniegu sporo, więc zdechło, a butla delikatnie, ale zawsze, zderzyła się z wnętrzem samochodu.<br />
<br />
Dojechaliśmy cało i zdrowo, ze szczególnym naciskiem na cało.<br />
<br />
Weekend. Jutro wolne, bo mam pisać. Póki co czytam, żeby mieć skąd pisać. Książka za książką, strona za stroną. Pedagogiczny bullshit.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[...no hope for tomorrow]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/___no_hope_for_tomorrow/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/___no_hope_for_tomorrow/</guid>
<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 23:11:13 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Kiedy dostanę okres? <em>Najpierw się na niego czeka z nieopisaną ciekawością, żeby wreszcie dostać, potem się czeka z nieopisaną paniką, żeby wreszcie dostać...</em><br />
Kiedy zaczną mi rosnąć piersi? <em>Wtedy, kiedy zdasz sobie sprawę z tego ile nimi można załatwić...</em><br />
Czemu wyskakują mi pryszcze? <em>Żeby poznać moment, kiedy potencjalnie zacząłeś się masturbować i kiedy zaznasz stosunku. Heteroseksualnego, w domyśle...</em><br />
Czemu chłopcy są tacy głupi? <em>Bo mają penisy...</em><br />
Czemu dziewczyny wszędzie chodzą razem? <em>Bo każda kobieta ma bi-ciągoty</em><br />
Czemu nie ma jednej religii, tylko tak dużo? <em>Żeby narobić problemów.</em><br />
Czemu ludzie biorą ślub i mają dzieci? <em>Bo nie używają antykoncepcji.</em><br />
Czemu ludzie rozwodzą się? <em>Bo mają teściowe.</em><br />
Czemu mama czasami krzyczy w nocy? <em>Bo śnią się jej koszmary. Że ma kolejne dziecko.</em><br />
Jak powiedzieć rodzicom, żeby zachowywali się ciszej w nocy? <em>Wejść w trakcie i powiedzieć, żeby zachowywali się ciszej i że w ich wieku seks grozi wypadnięciem biodra, szczęki i atakiem serca. Z moimi podziałało.</em><br />
Jak poprosić dziewczynę/chłopaka o chodzenie? <em>Bzykamy się od razu, czy trzeba z tobą chodzić?</em><br />
Jak zerwać z chłopakiem/dziewczyną? <em>SPIERDALAJ!</em><br />
Jak to naprawdę jest, jak się kocha? <em>Można leżeć, można stać, można na boku, na górze...</em><br />
Jak zmienić hasło na nk? <em>O, tu: http://nasza-klasa.pl/profile/remove</em><br />
Jak założyć bloga na onecie? <em>Oddal się duszo nieczysta!</em><br />
Jak wynegocjować wyższe kieszonkowe? <em>Mamo, tato, uprawiam sex, potrzebuję więcej kasy na gumki, bo inaczej zajdę w ciążę/zaleję laskę.</em><br />
<br />
I tak od 9 miesięcy.<br />
Ale ta satysfakcja, kiedy mi mówią ‘Pani jest najlepsza!’ jest niesamowita.<br />
<br />
I uprzedzając - nie odpowiadam im tak. <em>To zwykły kawał jest, darujcie, to już ballady kres...</em> Myślę tak, ale nie przechodzą te myśli przez paszczę. Siedzą w środku, bo tak ma być. Mówię prawdę, owijając ją w dziecinną bawełną, ale są usatysfakcjonowani odpowiedziami.<br />
<br />
A na studiach, w dalszym stopniu: zmarnowałyście najbardziej płodne lata na naukę, macie siedzieć w domu, rodzić dzieci i usługiwać mężowi, jest tylko jedna najlepsza wiara, a małżeństwo to coś, co jest najlepsze na świecie. I nie, nie pracujcie, dajcie się utrzymywać mężowi. Rodźcie mu dzieci. Zróbcie ze swoich wedżajn naleśniki!]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[...leave a beep after the message]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/___leave_a_beep_after_the_message/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/___leave_a_beep_after_the_message/</guid>
<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 23:42:02 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Załatwianie, bieganina, czekanie, wkurwianie, a na deser euforia, z jednoczesnym powątpiewaniem we własne siły. Uda mi się? Dodam kolejną okazję do świętowania w maju?<br />
<br />
Misja nr 1: podbić legitymację, odebrać indeks, nie zabić pań w dziwkanacie. Ochrona danych osobowych, rozumiecie. Muszę sama się pofatygować po te dokumenty. I to tak nagle, bo w zeszłym roku jakoś można było. A ja tym sposobem musiałam prędzej jechać na uczelnię. Bo wiecie, dziwkanat jest czynny do 14, co oznacza, że o 13:30 już jest zamknięty. Przyjechałam o 13:10. Gdyby był zamknięty, to podkładam ogień pod ten burdel.<br />
<br />
Ale udało się. Załatwiłam. Niesamowita radość, że to ostatnia pieczątka. A w domu okazało się, że zgubiły mi karteczkę potwierdzającą uregulowanie praktyk, bo też jakaś średnio bystra kobita wymyśliła taki sposób. No i ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie mam pieczątki pt. ‘Zaliczam semestr 9’. Czyli jutro telefoniada na uczelnię. A jak się okaże, że muszę to załatwiać, to podłożę ogień. A potem trafi mnie szlag.<br />
<br />
Misja nr 2: rewersy i książki. Nie ogarniam tych szufladek. Jestem poważnie, za głupia. Coś tam wybrałam, ale wszelkie nadzieje, że temat będzie bardziej dostępny niż teatr poszły się paść. Też pustki. I też będę musiała zakopać się w czytelni i przy czasopismach. Na całe szczęście na 10 rewersów przypadło mi 10 książek. I kłótnia pań z biblioteki między sobą.<br />
<br />
Wrzuciłam książki do korsiaka. I na zajęcia.<br />
<br />
Misja nr 3: nie dopuścić do szlagotrafienia. Z Werką echałyśmy nad zadanym przez panią doktor zadaniem, ale umęczyłyśmy. <br />
<br />
A potem powiedziałam głośno i wyraźnie NIE.<br />
<br />
Misja nr 4: nalot na promotorkę. Czas oczekiwania: 2 godziny. Tyle było w planie. Moja intuicja, zwykle zawodząca, tym razem się spisała. W środku coś mi mówiło ‘Zostań, może pojawi się prędzej, może nie będziesz musiała czekać 2 godziny’, więc usiadłam na ławeczce z książką, bynajmniej nie pedagogiczną i zatopiłam się w lekturze. Po 30 minutach usłyszałam, że ktoś nadchodzi. Cały czas zaklinałam ‘żeby to była onaaa!!!’ i pah - jest! Miałam ochotę ją uściskać. Akurat miała 30 minutowe okienko. Jezu, jak się cieszę! Zaskoczyła mnie pierwszym zdaniem wypowiedzianym do mnie. ‘Pani Paulino, a może obrona końcem maja?’ TO MOŻLIWE?! Cóż. Tak. O Boże! I fala pytań: czy dam radę? Czy zdążę? Czy znajdę czas? Ale wstępnie startuję. Koniec maja. Kolejna okazja do świętowania w tym miesiącu. Urodziny spędzone jako mgr? TAK! Mam nadzieję, że zmobilizuje mnie to do pisania. Musi. I przedstawienie na Dzień dziecka. Poważnie, czuję jak obkurcza mi się doba, boleśnie. A ja tak bardzo lubię spać!<br />
<br />
Ucieszyła się, że nie musi mi rozdziału sprawdzać na przyszły tydzień. Obie walczymy z remontami. I standardowo, więcej gadki o życiu i pierdołach niż o pracy. Nie stresować magistrantki, główna zasada. Poza tym, pani doktor uwaliła się jogurtem, co nas rozwaliło na atomy.<br />
<br />
Nie wiem jak dojechałam do domu. Wiem, że w 20 minut. Mamę szlag trafia, mi się zrobił wir w baku i znowu musiałam zostawić jakiegoś króla Polski na Orlenie. Całą drogę myślałam o tym, czy uda się. Na szczęście, ruch był mały, znikomy wręcz. Nie powinnam tak robić, wiem. Kajam się.<br />
<br />
U Mamy dzieciaki z zachwytem przeglądały mój indeks. Wyrównany pojedynek w tysiaka. I Mama siedząca w tyle, w korsiaku, bo z przodu były książki, dużo książek.<br />
<br />
Misja nr 5: sprzątanie pokoju. Spychacz by się przydał. Albo wieki kontener przed domem. Do przemyślenia w czasie przeprowadzania przeprowadzki. Kurzo-kocury.<br />
<br />
Na koniec dnia, zupełnie jak w piosence Feela - szklanka z pomarańczą.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[How fragile we are  ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/How_fragile_we_are__/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/How_fragile_we_are__/</guid>
<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 23:58:44 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Nie lubię czekać. Szczególnie gdy w grę wchodzi deser. Dałam się porwać.<br />
<br />
I będąc poważnie oczarowaną, zapomniałam, że jutro poniedziałek, a ja mam:<br />
- wysłać zdjęcia,<br />
- wybrać zdjęcia,<br />
- przygotować się na zajęcia,<br />
- przeczytać rozdział pracy, <br />
- poprawić rozdział pracy, <br />
- wydrukować rozdział pracy,<br />
- napisać tytuły podrozdziałów w pracy,<br />
- poszukać książek w necie,<br />
- wypisać rewersy,<br />
- napisać do dzieciaków w sprawie przedstawienia,<br />
- dokończyć scenariusz.<br />
<br />
Nie wysłałam zdjęć, bo adres mailowy okazał się ‘Undelivered Mail Returned to Sender’. Za to miałam poważny problem z makbukiem, który się uparł, że wie lepiej niż ja, co chcę zrobić. I w sumie, wie, czasami mam wrażenie, że wszyscy poza mną wiedzą co jest dla mnie lepsze, nawet kawałek plastiku z jabłkiem. Maciek się uspokoił. Maile się nie uspokoiły. Wybrałam zdjęcia do wydrukowania. Wydrukowania? Wywołania? Nie wiem. Wydrukowania raczej. 79. Oczy mi prawie wypadły. Przerwałam, gdy okazało się, że za pół godziny przyjedzie Dziadostwo, a Wapno na lekkim kacu. Mama wpadła w panikę i kazała mi coś upiec. Francuskie z marmoladą i brzoskwiniami. Szybko, pysznie. <br />
<br />
Przeczytałam prawie te moje wypociny, na tyle, żeby wiedzieć co gdzie jest i mogłam dopisać te pierdolone podtytuły. Drukarka wyrzygała ponad 30 stron, a Mama poświęciła się i zaczęła to czytać, poprawiając literówki. Ja w tym czasie wkurzałam się, bo znowu cierpię na brak książek. Z biedą znalazłam 10, wypisałam rewersy, które jutro wylądują w bibliotece. <br />
<br />
Potem 40 wiadomości wysłanych na nk do dzieciarni. Może wśród tej bandy znajdzie się z 7-8 do przedstawienia... Zobaczymy. Póki co, zachęta słowna, następny krok to obiecywanie. A na koniec straszenie usunięciem ze znajomych. Muhahah. <br />
<br />
Nie skończyłam scenariusza. Za to wyczyściłam aparat. Mama ciągle czytała. Obie wzdychałyśmy. <br />
<br />
Obym tylko nie zapomniała, że po zajęciach nie mam jechać do domu, tylko poczekać grzecznie na promotorkę.<br />
<br />
Poważnie, od szczęścia dzieli mnie jeden rozdział, który mam zamiar zacząć jeszcze w tym tygodniu.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Read about it... ]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Read_about_it____/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Read_about_it____/</guid>
<pubDate>Sat, 06 Mar 2010 22:13:27 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Nieustające śmiechy, z dręczeniem i wredotowaniem, ale co tam. Szaleństwa do prawie rana, a potem spanie do południa. Wyjście z łóżka tylko po to, żeby pojechać do sklepu, żeby zrobić pyszną kolację.<br />
<br />
Nie no, ja jednak odnajduję się w odpoczywaniu, wręcz nudzeniu. Dobrze mi.<br />
<br />
DOBRZE MI!]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Take me away!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Take_me_away_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Take_me_away_/</guid>
<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 22:44:32 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Euforia. Wszechogarniające szczęście. Niemożliwe dawki szczęścia, radości, graniczące z wytrzymałością ludzkiego umysłu.<br />
<br />
Rozkoszny poranek, a wiercenie mi już przestało przeszkadzać.<br />
A mając chwilowy spokój od pisania magisterki dostałam wymarzone, błogie lenistwo. I przeczytałam 2 rozdziały i prolog ‘Zaginionego symbolu’.<br />
W pracy usłyszałam: ‘Ona nie tylko nam się udała, ale też nam się podoba!’, ‘Jesteś niezastąpiona!’ i ‘To dzięki pani mi się udało dostać piątkę!’ Szczególnie to ostatnie doprowadziło mnie do ciarów. Poważnie, życzę każdemu nauczycielowi, żeby takie coś usłyszał. I mimo, że ja nie mam zamiaru łączyć przyszłości ze szkołą, czuję się nauczycielem. Chociaż, jak to twierdzą moje dzieciaki - ja jestem od poprawiania błędów nauczycieli. Sześciolatka przy mnie opanowała liczenie do 20tu. Zachęcona sukcesem stwierdziła, że lecimy dalej. Na kostkach do bingo. Jakie to proste!<br />
<br />
I biorąc pod uwagę, że mam najulubieńszy dzień tygodnia, kiedy mogę powiedzieć, że COŚ jest piątkowe, to najwyższy czas przejść w stan off-line. Uwielbiam!<br />
<br />
Poczęstujcie się kawałkiem zajebistej muzy:<br />
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_lwthVtaocc&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/_lwthVtaocc&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Improvisation...]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Improvisation___/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Improvisation___/</guid>
<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 22:58:19 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Bardzo dobry dzień w pracy + skończony rozdział = ekstaza jak po seksie głową w dół, na marihuanie.]]></description>
</item>

<item>
<title><![CDATA[Save it!]]></title>
<link>http://papalka.pl/cms/Notki/Save_it_/</link>
<guid>http://papalka.pl/cms/Notki/Save_it_/</guid>
<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 23:24:48 +0100</pubDate>
<author>papalka@papalka.pl</author>
<description><![CDATA[Tak jak podejrzewałam, te zajęcia z xiędzęm będą należeć do moich ulubionych. Dziś się jeszcze powstrzymałam, przed komentarzem na hasło, że marnujemy najbardziej płodne lata naszego życia, że mamy wszystkie wyjść za mąż i zrezygnować z kariery, a w zamian tego zmienić się w maszynki do rodzenia. A ja z coraz większym naciskiem pisałam, żeby mnie szlag nie trafił. Obawiam się, że część notatek będzie na forewer odbita na biurku. Na dodatek musiałam stanąć z nim oko w oko, zastanawiając się najpierw, czy mam mu powiedzieć “proszę księdza’, czy może ‘panie profesorze’. ‘Księciuniu’? A on do mnie: ‘Jaki masz problem dziewczynko?’<br />
<br />
I zapomniałam przeforsować kwestię moich obecności, ale sfiksowałam. Za dużo świętości na raz. <br />
<br />
A sam wykład, no cóż. Mam wrażenie, że cofnęłam się w czasie i mam znowu historię w ogólniaku.<br />
<br />
Z radością wybiegłam z tych zajęć. Do domu! Do domuuu!!!<br />
<br />
Ale najpierw po Mamę, bo obie musiałyśmy coś załatwić w cywilizacji. Mama jakieś pierdoły do pracy, a ja miałam odebrać zdjęcia. I co? Mój pierwszy film z lomo-aparatu się prześwietlił. Kurwa mać? Jest jeszcze szansa, że to jednak nie ten film, na którym były zdjęcia. Okaże się w piątek, a raczej w sobotę, bo w piątek nie będę miała czasu.<br />
<br />
W domu Padre stwierdził, że przez mój pokój przechodzi autostrada kabli, a on musi to ogarnąć. Wywalił połowę mebli na środek tej mojej klitki i zaplątał się tak w kablach, że musiał poprawiać wszystko na balkonie i u nich w pokoju. Wypas. 2 godzinny poślizg.<br />
<br />
I w końcu zabrałam się za pisanie. I piszę sobie, cieszę się, że łatwo i szybko wyszła spod moich palców cała strona i nagle jeb. I poszło się paść. Miałam kurwice i emodół jednocześnie, zastanawiając się przez moment, czy nie pierdolnąć tym wszystkim. Przeszło mi. Napisałam na nowo i nawet wyszło kilka zdań więcej. Skończyłam z książkami, przerzuciłam się na jakieś ksera, no i w końcu na artykuły z pedagogicznych czasopism. Przeczytałam 24, wybrałam z nich kilka, zostało mi jeszcze 7. <br />
<br />
Bo Wapno mi przerwało. A w sumie to ja im, bo oglądają ciągle te filmy przyrodnicze, o szczurach, rekinach czy tam innych kangurach i zaczynają schizować od tego. Zaproponowałam im’ Mamma mia!’ co skończyło się ich rżeniem i próbami śpiewania po angolsku. Uśmialiśmy się strasznie. Na zdrowie.<br />
<br />
Dokończę pisanie jutro.]]></description>
</item>
</channel></rss>