I co z tego, że po drodze było święto. Ja i tak środy mam ‘wolne’. Zmęczona jak w każdy piątek. Na dodatek zarobiłam lutę w bok głowy z piłki, coś chrupnęło mi w tyle i jakoś dziwnie czuję pion na szyi. Weekend jest mi potrzebny do regeneracji.
Ktoś podłączał dziś w mojej wsi wodę do domu i oczywiście to związane było z tym, że od 8 tej wody nie było. Szlag człowieka może trafić. Popierdalasz z kubkiem wody do łazienki, żeby umyć zęby. To wszystko docenia się dopiero wtedy, gdy tego nie ma. Pamiętam kiedyś, że w tym samym dniu odłączyli na wsi gaz i prąd. Dziadek uruchomił wtedy piec kaflowy, mówiąc, że właśnie dlatego kachlok w domu jest potrzebny. Od tego dnia minęło jakieś 15 lat. Piec mamy zamiar wyburzyć w przyszłym tygodniu.
Oglądając wczoraj jakieś stare zdjęcia, dotarłam do jednego, z zajęć chyba w poprzednim semestrze. Robiłyśmy z wytłaczanek na jajka na technice jakąś stonogę. Stwierdziłam, że dziś zrobię to z dzieciakami. Mieliśmy wytłaczanki, farby niedawno przywiozłam. W piątki zwykle dzieciaków jest więcej i są mocno nadpobudliwe. Zachwyciło ich to. Najbardziej pomysł i fakt, że mogą malować farbami, bo ponoć ciągle im zabraniają. Zastanawia mnie to, bo przecież to tylko farba plakatowa, która schodzi ze skóry, ubrań, linoleum, biurek, więc w czym kurde problem? Poważnie, jakbyście widzieli te miny, gdy wyciągałam farby. Jakbym ściągnęła gwiazdkę z nieba. I umorusali się, ale przecież mamy łazienkę. W łazience jest mydło o zapachu gruszkowym i zielone ręczniki papierowe. Potem wycinaliśmy nogi i za pomocą zszywacza je przyczepiliśmy. W poniedziałek chyba połączymy to wszystko w całość. Trzydziestoośmionoga zawiśnie w jakimś honorowym miejscu.
Prace przerwała nam godzina 15, czyli idziemy na salę. Wyjątkowo dziewczyny się nie pożarły. Inaczej, pożarły, ale nie przy mnie, tylko przy kierowniczce. Znowu były fochy i obrażanie, taki wiek. Potem ja zarobiłam lutę w pysk i reszta dniówki mi przeminęła szybko. Nieee, raczej chwilowych utrat świadomości nie było.
Potem zakupy. Za bardzo uroczy młody człowiek. Do domu. Potem kolacja w knajpce...
Noc długa...
piątek, 13 listopada 2009 roku

