Więc dziś poniedziałek? Nie wiem, nie zauważyłam. Po prostu - obudziłam się rano, odpaliłam ADHD i dzicz i nagle zrobiła się 23cia.
Polecam pracoholizm, żeby wywołać pustkę w głowie.
Wydzwoniłam chyba 15 złotych, żeby wszystkich o wszystkim poinformować. ‘A mogłabyś to za mnie zrobić?’ - i tu chęć na wybuch agresji i kurwicy. Ale asertywnie - nie. Sorry, ja mam masę swoich spraw na głowie. Dorośli ludzie, ponoć. Wątpię.
I wierzcie mi, nie miałam 5 minut spokoju. Pojechałam po Mamę, a tam ciąg dalszy pracy. W końcu przywiozłam ten ciąg dalszy do domu, dołując się, że dziś miałam pisać.
I 3 osoby zapytały mnie dziś, po tym szaleństwie - czy płakałam. Nie, są o wiele ciekawsze rzeczy do robienia niż płacz. Na przykład:
- wydzwanianie (do dziewczyn, do ośrodka, do Mamy),
- odmawianie (dziewczynom, dzieciakom, Mamie),
- załatwianie (buty zmienne, koszulki, losy na dyskotekę, regulaminy),
- przypominanie (o butach, o koszulkach, o losach, o regulaminach, o zgodach, o listach, o kartach, o pieniądzach),
- dopisywanie (do listy),
- przepisywanie (listy),
- wypisywanie (z listy),
- upychanie (do folii, a folie do segregatora),
- sprzątanie (syfu, rozdeptanej kredy na podłodze, śladów po butach, ścinków, kleju na ceracie),
- wycinanie (masek, kresek, kółek, serduszek, pierdolników, esów-floresów),
- przyklejanie (kresek, kółek, serduszek, pierdolników, esów-floresów),
- wysyłanie (list, zdjęć, wiadomości, przypomnień),
- malowanie (słoika - dekupażem),
- suszenie (słoika).
A ja taka zezgonowana po prostu byłam.
Na jutro też mam ciekawe zajęcia:
- przyklejanie,
- wieszanie,
- drukowanie,
- wypisywanie,
- szukanie,
- wpisywanie,
- wklejanie,
- uzupełnianie,
- pisanie,
- załatwianie,
- szukanie,
- pieczętowanie,
- przypominanie,
- wysyłanie.
Nie ma czasu na nudzenie.
A ja bym chyba chciała.
I domyślam się, że potrzebuję zamknąć jeden rozdział, w tym przypadku faktycznie chodzi o rozdział, żeby chociaż trochę uspokoić tą dzicz i sprzątnąć kilka spraw z głowy.
poniedziałek, 8 lutego 2010 roku

