papalka.prv.pl
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Bardzo dobry dzień w pracy + skończony rozdział = ekstaza jak po seksie głową w dół, na marihuanie.

czwartek, 4 marca 2010 roku

+
komentarze (0) · fotografie (0)
Tak jak podejrzewaÅ‚am, te zajÄ™cia z xiÄ™dzÄ™m bÄ™dÄ… należeć do moich ulubionych. DziÅ› siÄ™ jeszcze powstrzymaÅ‚am, przed komentarzem na hasÅ‚o, że marnujemy najbardziej pÅ‚odne lata naszego życia, że mamy wszystkie wyjść za mąż i zrezygnować z kariery, a w zamian tego zmienić siÄ™ w maszynki do rodzenia. A ja z coraz wiÄ™kszym naciskiem pisaÅ‚am, żeby mnie szlag nie trafiÅ‚. Obawiam siÄ™, że część notatek bÄ™dzie na forewer odbita na biurku. Na dodatek musiaÅ‚am stanąć z nim oko w oko, zastanawiajÄ…c siÄ™ najpierw, czy mam mu powiedzieć â€Å›proszÄ™ ksiÄ™dza’, czy może ‘panie profesorze’. ‘KsiÄ™ciuniu’? A on do mnie: ‘Jaki masz problem dziewczynko?’

I zapomniałam przeforsować kwestię moich obecności, ale sfiksowałam. Za dużo świętości na raz.

A sam wykład, no cóż. Mam wrażenie, że cofnęłam się w czasie i mam znowu historię w ogólniaku.

Z radością wybiegłam z tych zajęć. Do domu! Do domuuu!!!

Ale najpierw po Mamę, bo obie musiałyśmy coś załatwić w cywilizacji. Mama jakieś pierdoły do pracy, a ja miałam odebrać zdjęcia. I co? Mój pierwszy film z lomo-aparatu się prześwietlił. Kurwa mać? Jest jeszcze szansa, że to jednak nie ten film, na którym były zdjęcia. Okaże się w piątek, a raczej w sobotę, bo w piątek nie będę miała czasu.

W domu Padre stwierdził, że przez mój pokój przechodzi autostrada kabli, a on musi to ogarnąć. Wywalił połowę mebli na środek tej mojej klitki i zaplątał się tak w kablach, że musiał poprawiać wszystko na balkonie i u nich w pokoju. Wypas. 2 godzinny poślizg.

I w końcu zabrałam się za pisanie. I piszę sobie, cieszę się, że łatwo i szybko wyszła spod moich palców cała strona i nagle jeb. I poszło się paść. Miałam kurwice i emodół jednocześnie, zastanawiając się przez moment, czy nie pierdolnąć tym wszystkim. Przeszło mi. Napisałam na nowo i nawet wyszło kilka zdań więcej. Skończyłam z książkami, przerzuciłam się na jakieś ksera, no i w końcu na artykuły z pedagogicznych czasopism. Przeczytałam 24, wybrałam z nich kilka, zostało mi jeszcze 7.

Bo Wapno mi przerwało. A w sumie to ja im, bo oglądają ciągle te filmy przyrodnicze, o szczurach, rekinach czy tam innych kangurach i zaczynają schizować od tego. Zaproponowałam im’ Mamma mia!’ co skończyło się ich rżeniem i próbami śpiewania po angolsku. Uśmialiśmy się strasznie. Na zdrowie.

Dokończę pisanie jutro.

środa, 3 marca 2010 roku

+
komentarze (0) · fotografie (0)
Stwierdziłam dziś, że muszę się z dniem za bary wziąć. Po prostu, ot tak.Kiedy już udało mi się wyjść z łóżka to stwierdziłam, co oznacza, że byłam całkiem przytomna i myślałam racjonalnie. Chociaż?

Jogurt naturalny+płatki+banan. Orgazmistycznie zajebiste śniadanie. Stawiające na nogi, pobudzające, sprawiające, że chce się żyć od rana.

Popracowałam jeszcze trochę nad pracą dodatkową, z klejem i nożyczkami, uważając, żeby nie odciąć palców na gilotynie. I klej mi się skończył akurat przed obiadem. A kiedy dostaję już polecenie ‘Zjeść obiad’, to oznacza, że czas zbierać się do pracy.

Całą drogę zastanawiałam się, jak dziś będzie. Ilu będzie. Co będą chcieć robić. I czy zwariuję od razu, czy za chwilę. W połowie stwierdziłam, że w związku z tym, że przez ferie miałam bardziej pustki, to będziemy teraz nadrabiać. Rozgrywki w piłkarzyki okazały się strzałem w dychę. Potem oglądałam z drobiem zdjęcia w necie (zresztą, głównie moje!), pogadaliśmy, ja zatemperowałam kredki, ale po 30 mi się odechciało. Uśmialiśmy się strasznie. Stęskniłam się za tą moją szarańczą.

Nadgodziny. Czyli prędzej do domu. Do świetlicy nr 2. Tam robiłam Mamie kurs obsługi worda i wysyłania załączników. Matkę mam zdolną. Spisała wszystko sobie na karteczce, którą zgubi pewnie za 2-3 dni, a potem będzie wydzwaniać. I poradziła sobie.

Potem szybki trip do ściany uciech/płaczu.

W domu dopisałam kilka zdań.

I demotywuje mnie ten jutrzejszy wykład. To czekanie na dziwkanat, załatwianie pierdół. Jeszcze powinnam iść po książki do biblioteki, ale psychicznie tego nie wytrzymam.

wtorek, 2 marca 2010 roku

+
komentarze (0) · fotografie (0)
A do tego pierwszy dzień miesiąca i ta świadomość, że trzeba cały przeżyć, przepracować, przekombinować.
Dodając do tego słowo-klucz z dziś, a mianowicie: chujność nad chujnościami i wszystko chujność, otrzymujemy wynik: mój dzień.

Stresująca się przez połowę nocy, bo sen był o obronie pracy magisterskiej, obudzona za pomocą wiertary (ale kuchnia na dole prawie gotowa, brakuje podłogi no i mebli), wykopana z łóżka.

Chciała wydrukować materiały na studia - ujrzała brak tuszu.
Chciała wysłać smsa - ujrzała 0,00 na koncie.

I mrugnęła trzy razy, bo tyle trwał jej dzień, i zrobiła się 11:40, czyli czas wyjechać z domu.

Zebranie. Zlot czarownic. Na dodatek w wolny dzień, co zalatuje patologią. Dzielnie broniła swojej pierwszej zmiany na Nocy Andersena, narażając się na zabijanie wzrokiem. Pochwalona za pełną dokumentację. A potem dziwnie się poczuła, bo miała wrażenie, że ogólniki dotyczą jej. I musiała znowu asertywnie odezwać się.

Filmy oddała do wywołania, zastanawiając się ile ją to będzie kosztować. I czemu tak dużo.

Na studia obrała kierunek. Wjechawszy w jakieś dziadostwo, rozłożone na całej drodze, po 100 metrach zorientowała się, że ciągnie to coś za sobą. Na 2gim rondzie wyskoczyła jak gazela z korsiaka, wyrwała kurestwo i zostawiła na środku drogi. Zbrudziła ręce.

Na uczelnianym parkingu wcisła się pomiędzy uno a clio.

A irytacja spadła dość wcześnie. Zaskakujące? NIE! Na całe szczęście, zajęcia minęły jej dość szybko. I znowu ta pierdolona praca w grupach. Powątpiewając w inteligencję wykładowców, którzy cenią pracę po zajęciach, w grupach i system plusikowy, echnęła. To tak trudno zrozumieć, że różni ludzie mają w różnym czasie wolne? Że są tacy, którzy mają wolne weekendy, a inni mają je właśnie zajęte? I tacy, którzy są cały czas zajęci? To takie trudne, żeby zrobić to, co zrobić trzeba na zajęciach?

Odzyskała notatki, rozsiane po uczelni i dyktafon.

Wybrała gotówkę.

Zatankowała na samoobsługowej stacji, rozdziewiczając się tym sposobem, bo jeszcze okazji do samodzielnego tankowania, bez ogonów nie miała. Podobnież jak rozmowa z kasossaczką, na stacji o nazwie producenta płatków kukurydzianych.

Walczyła z wiatrem.

I marzy o bramie na pilota.

Wrobiona, przekupiona - ma dodatkową pracę na najbliższe kilka wieczorów. Arteterapia za pomocą mazaków i kredek, kleju i nożyczków.

Odkładająca pisanie pracy na następny dzień. I tak od ponad roku.

Pisząca w dziwnej osobie, tak jakby opisywała coś. A nie siebie.

poniedziałek, 1 marca 2010 roku

+
komentarze (3) · fotografie (0)
Wczorajsza ‘Kołysanka’ rozbudziła we mnie jakieś mieszane uczucia. Jeśli chodzi o wampiry, to dla mnie tylko ‘Wywiad z wampirem’ i ‘Od zmierzchu do świtu’ rządzą, potem może saga z wampirami i wilkami S. Meyer, pod warunkiem jednak, że wilk popierdala bez koszulki i długich włosów. ‘Kołysanka’ to film rodzinny. Nie jest straszny, nie ma przekleństw, nie ma też zbyt wielu żartów i jajów, a ja ciągle tęsknię za Machulskim z czasów ‘Kilera’. Ale klimacik zachowany, wampirki blade, z podkrążonymi oczami, co z kolei sprawia, że ja się też zastanawiam, czy nie należę do tego gatunku. Nie ma szału. Towarzyszowi się podobało, ale on dziwny jest.

Przyjechaliśmy, wyszłam z samochodu i przeraziło mnie jak jest jasno. Pełnia. Księżyc w zasięgu ręki. BOSKO!!!

Wyszło tak:
Moon

I wyspałam się strasznie. Do bólu. Przeczytałam dwie książki do magisterki, które przerobiłam na kolejne 2 strony mojej pracy. Ten rozdział ma już jakąś kosmiczną liczbę stron i ciągle rośnie.

No i znalazłam na allegro suknię, taką cudowną, zwiewną kolorową. A, że w tym roku wakacje z piaskiem i morzem będą, więc kuszona jestem i uwodzona.

niedziela, 28 lutego 2010 roku

<<   <   1 [2] 3 4   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ CzytujÄ™ sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiÅ›
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Åšwiat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
+ Marzec
+ środa, 10
+ poniedziałek, 8
+ niedziela, 7
+ sobota, 6
+ piÄ…tek, 5
+ czwartek, 4
+ środa, 3
+ wtorek, 2
+ poniedziałek, 1
+ Luty
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2007
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2006
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2005
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
RSS
© 2010 papalka. All rights reserved.
[]s