Wczoraj jak już wspomniałam, robiłyśmy z mamą ciasto. Ale w związku z tym, że ja jestem od 3 dni „niekoszerna” - ciasto było problemowe. Brakło nam kuchni. Wszędzie był taki syf, że aż wstyd. Do tego jeszcze kremówka nie chciała się ubić, galaretka za mocno się ścięła. Był już późny wieczór, a my głodne, zasmarkane, zmęczone po Klubie. Paweł zamówił nam pizzę... Ciasto zostało zrobione bez kremówki. Miś stwierdził, że da się go zjeść.
Na fotkach trochę wczorajszego syfku. Zdolne jesteśmy. W zaledwie 15 minut nam taki bajzel wyszedł...
komentarze (1) · fotografie (6)
sobota, 30 września 2006 roku
komentarze (0) · fotografie (0)
Ambitnie postanowiłam nie dać się choróbsku. Zażyłam garść kolorowych pigułek, popiłam dziewanną, zakropiłam nos. Energii wystarczyło mi na jakieś 30 minut. Ale zdążyłam upiec 2 biszkopty i zamieszać w nugacie. Aaa... Pokroiłam ziemniaki w kostkę. Opadłam z sił. Znowu krew z nosa, zawroty głowy. W pozycji leżącej było mi najlepiej. Nie wiem co się ze mną dzieje...
najgorsze jet jednak to, że obiecałam znajomym dziś wieczór pt. „Chce być piękna”. Przyjechała fryzjerka, ja miałam zrobić paznokcie. Poszłam się położyć jak zawsze na 5 minut. Obudziłam się gruuubo po 16. Na szczęście w klubie jeszcze nie było nikogo. Zdążyłam się nawet umalować... zabrałam lakier, ozdoby i wyruszyłam.
Wsumie obrobiłam 8 par rąk... Smród z lakierów przeżarł nawet mój tygodniowy katar...
A teraz razem z mamą pieczemy ciasto, wkońcu jutro 69 urodziny dziadka...
najgorsze jet jednak to, że obiecałam znajomym dziś wieczór pt. „Chce być piękna”. Przyjechała fryzjerka, ja miałam zrobić paznokcie. Poszłam się położyć jak zawsze na 5 minut. Obudziłam się gruuubo po 16. Na szczęście w klubie jeszcze nie było nikogo. Zdążyłam się nawet umalować... zabrałam lakier, ozdoby i wyruszyłam.
Wsumie obrobiłam 8 par rąk... Smród z lakierów przeżarł nawet mój tygodniowy katar...
A teraz razem z mamą pieczemy ciasto, wkońcu jutro 69 urodziny dziadka...
piątek, 29 września 2006 roku
