Przebojem wieczoru i nocy było Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma po czym był dźwięk otwieranego piwa lub brzdęknięcie szkłem.
No i Nikola śmiejąca się z nami, tudzież z nas do bardzo późna, wędrująca z rąk do rąk.
I nawet nam nie przeszkadzał otaczający chłód (z Pati grzałyśmy się pod kocem, ale ciiii), ale już lato zdecydowanie się skończyło. Chociaż podobno - w okolicach środy pojawi się jakiś straszny upał, w sumie dobrze - weźmiemy drób na spacer. Wracając do imprezy - ojjj ciężko było. A o 5 rano było bardzo ciężko. Jakaś delirka mnie dopadła i się trzepałam z zimna (mam nadzieję). Oczywiście wolałam wykopać z łóżka 2 koc i szczelnie się nim przykryć, zamiast wstać i zamknąć okna. No a rano pomijając trampka po picu, to jeszcze wieeelki katar, połamanie i gripex na śniadanie.
No i faktycznie, na obiad pojechaliśmy, bo Wapno też sobie urządziło pożegnanie wakacji. A ja miałam ochotę na wymyślate danie, którego ani mi, ani Mamutowi się nie chciało robić, więc restauracja była jedynym słusznym wyborem.
No i zgodnie z wszechobecnym konsumpcjonizmem jeszcze wieczorem było trzeba zaliczyć The Lans. Musiałam! Bo od jutra masakra się zaczyna, więc pocieszenie się było konieczne i niezbędne. I 2 książki ze zdjęciami, aż mi motyle zaczęły latać w środku :)
No i właśnie - Papi jutro idzie do Psedskola. Od 8 rano! Mam nadzieję, że te 2 tygodnie przelecą szybko, a ja w nienaruszonym stanie będę mieć na głowie tylko (tiaa, tylko) prawo jazdy.
A po Psedskolu za kółko, wyjeździć ostatnie godziny. Dziś dzwonił Adam, jutro od 18 [L] i bardzo dobrze, bo już się stęskniłam. Po tak długiej przerwie!
A teraz rżymy z Mamutem na 2 pokoje oglądając jeden z naszych ulubionych filmów - Ze śmiercią jej do twarzy.
komentarze (4) · fotografie (0)
niedziela, 31 sierpnia 2008 roku
komentarze (6) · fotografie (0)
Bo ja podobno jakaś pokręcona przy biurku siedzę i na stare lata wyrośnie mi coś, co sprawi, że będę podobna do The Hunchback of Notre-Dame. Więc dostałam wkrętarkę, jakieś kołki, śrubokręty i do dzieła. Wykręciłam szufladę z biurka, na której ma być klawiatura, a do dziś leżały tam jakieś głupoty, z szuflady zrobiłam półkę w miejscu, w którym zwykle stoi komputer. Bo ja przecież laptopówa, a kompa stacjonarnego to się pozbyłam jakieś 4 lata temu.
Obserwacja nr 1: Jak kołek ma 5 mm średnicy, to nie ważne jak mocno wali się w niego, do dziury 3 mm nie wejdzie.
Obserwacja nr 2: Znalazłam jakieś flitry do aparatu za biurkiem.
I tak się zastanawiam - skąd do jasnej cholery wzięło się u mnie tyle kabli. Wykopałam to wszystko, zaplątałam się w nie, z odsieczą przyszedł Padre, który obiecał podłączyć telewizor, dvd i tuner.
Obserwacja nr 3: Okazało się, że satelita działa! Mniej więcej, ale VH1 jest!
I lava-lampkę też podłączył. I sprzęt grający też. Chociaż tak sobie myślę - kiedy ostatni raz odpaliłam boom-boxa, a teraz jeszcze przy nowym nagłośnieniu do kompa - coś czuję, że mój odtwarzacz już niedługo zasili strych. Chociaż podobno mama go czasami odpala. Jakieś płyty tam leżą.
No i stwierdziłam, że to niegodne by książki leżały na podłodze, więc zabrałam drugą deskę w kolorze żżżśBuk”, garść kołków.
Obserwacja nr 4: Pierwsza krew pojawiła się stosunkowo szybko. Ale tylko raz. No ja nie umiem nie zrobić sobie krzywdy przy takim zabawianiu się, emo się ze mnie robi, gdy w zasięgu jest wiertarka.
Za pomocą drugiej deski zrobiłam z Padre półkę na tuner i dvd. Oczywiście za bardzo tego nie pomierzyliśmy i teraz moja faja wodna stoi na krańcu połki, czekając tylko aż ktoś do niej dziubnie, żeby mogła spaść i potłuc się na setki kawałków.
Obserwacja nr 5: Niepalące Wapno ma ciągoty do zioła.
Uwielbiam ten moment, zaraz po sprzątaniu - kiedy wszystko jest pięknie wyczyszczone, poukładane. Kable wiszą odpowiednio, zasłony są upięte finezyjnie. U mnie to zwykle trwa 10 minut. Bobka Budownicza zmieniła wiertarkę na klej i sztachając się raz za razem - klei podeszwy butów, przez które ostatni lans prawie się skończył zębami w ręce.
Obserwacja nr 6: Zacznij kleić podeszwy w swoich butach, to przyniosą ci jeszcze inne. Tak samo z szyciem. Raz na rok biorę igłę i od razu - a tu guzik w koszuli Padre, a tu Mamuta ma jakieś coś do przyszycia. Noszkurwa! Murzin z Bazin!
15. No to czas się zbierać i doprowadzać do porządku, bo odliczanie rozpoczęte, Natalinda zrobi sos, a ja mam nadzieję nie rozwalić nigdzie flaszki.
Obserwacja nr 7:
Mamut przy obiedzie: Ej to może w związku z tym, że jutro wszyscy będziemy mieć kaca, skoczymy gdzieś do cywilizacji na obiad?
Padre: Ciekawe kto będzie w stanie prowadzić...
Mamut: No Pali prawka nie mogą zabrać!
Like a true nature's child
We were born, born to be wild
We can climb so high!
Obserwacja nr 1: Jak kołek ma 5 mm średnicy, to nie ważne jak mocno wali się w niego, do dziury 3 mm nie wejdzie.
Obserwacja nr 2: Znalazłam jakieś flitry do aparatu za biurkiem.
I tak się zastanawiam - skąd do jasnej cholery wzięło się u mnie tyle kabli. Wykopałam to wszystko, zaplątałam się w nie, z odsieczą przyszedł Padre, który obiecał podłączyć telewizor, dvd i tuner.
Obserwacja nr 3: Okazało się, że satelita działa! Mniej więcej, ale VH1 jest!
I lava-lampkę też podłączył. I sprzęt grający też. Chociaż tak sobie myślę - kiedy ostatni raz odpaliłam boom-boxa, a teraz jeszcze przy nowym nagłośnieniu do kompa - coś czuję, że mój odtwarzacz już niedługo zasili strych. Chociaż podobno mama go czasami odpala. Jakieś płyty tam leżą.
No i stwierdziłam, że to niegodne by książki leżały na podłodze, więc zabrałam drugą deskę w kolorze żżżśBuk”, garść kołków.
Obserwacja nr 4: Pierwsza krew pojawiła się stosunkowo szybko. Ale tylko raz. No ja nie umiem nie zrobić sobie krzywdy przy takim zabawianiu się, emo się ze mnie robi, gdy w zasięgu jest wiertarka.
Za pomocą drugiej deski zrobiłam z Padre półkę na tuner i dvd. Oczywiście za bardzo tego nie pomierzyliśmy i teraz moja faja wodna stoi na krańcu połki, czekając tylko aż ktoś do niej dziubnie, żeby mogła spaść i potłuc się na setki kawałków.
Obserwacja nr 5: Niepalące Wapno ma ciągoty do zioła.
Uwielbiam ten moment, zaraz po sprzątaniu - kiedy wszystko jest pięknie wyczyszczone, poukładane. Kable wiszą odpowiednio, zasłony są upięte finezyjnie. U mnie to zwykle trwa 10 minut. Bobka Budownicza zmieniła wiertarkę na klej i sztachając się raz za razem - klei podeszwy butów, przez które ostatni lans prawie się skończył zębami w ręce.
Obserwacja nr 6: Zacznij kleić podeszwy w swoich butach, to przyniosą ci jeszcze inne. Tak samo z szyciem. Raz na rok biorę igłę i od razu - a tu guzik w koszuli Padre, a tu Mamuta ma jakieś coś do przyszycia. Noszkurwa! Murzin z Bazin!
15. No to czas się zbierać i doprowadzać do porządku, bo odliczanie rozpoczęte, Natalinda zrobi sos, a ja mam nadzieję nie rozwalić nigdzie flaszki.
Obserwacja nr 7:
Mamut przy obiedzie: Ej to może w związku z tym, że jutro wszyscy będziemy mieć kaca, skoczymy gdzieś do cywilizacji na obiad?
Padre: Ciekawe kto będzie w stanie prowadzić...
Mamut: No Pali prawka nie mogą zabrać!
Like a true nature's child
We were born, born to be wild
We can climb so high!
sobota, 30 sierpnia 2008 roku
