Acidek zaproponował, żeby mu strzelić barany in love, więc papalka przystąpiła do działa.
A jak się nie podobają, to trudno, komuś się wciśnie. Ach i och, na samą myśl, że w ogóle chciał, to przechodzi mnie dreszcz twórczy. Artystka ludowa :) (psssyt przedszkolanki, może tak do wkońcu przestać się czaić przed Rudym, bo widocznie on pierwszy dostrzegł moją moc i kreatywność?).
Tak więc, baranki na trawce z kwiatkami oraz aniołki dla dwóch ślicznych siostrzenic Acidka. Niestety, póki co nie planuję wernisażu :D
komentarze (3) · fotografie (3)
sobota, 31 marca 2007 roku
komentarze (3) · fotografie (0)
Pracowity dzień, a do tego noc w oczekiwaniu. Mama pojechała na „Noc Andersena” - do 8 rano dzieciaki mają świętować urodziny bajkopisarza. Mamut dostała dyżur podobno do 3, może ciut prędzej. A, że tylko ja jestem w stanie świadomości, więc czekam na telefon o jakieś nieprzyzwoitej porze, żeby obudzić tatę i wysłać go po resztki mamy. Jutro śpimy ostro, z nadzieją, że nikt nie przeszkodzi... Wszyscy już śpią, chrapią i wtulają się w poduszki. Śnią... Mnie od objęć Morfeusza odciąga dr Shepard, czyli „Chirurdzy” jak kawa i jakiś speed. Jakoś trzeba sobie poradzić...
Poza tym, muszę rano przypomnieć sobie jakimś cudem, żeby zadzwonić do Kuzyna mamy, bo dostał zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną (moja CV po angielsku widać się sprawdziła, nie wspominając już o podawaniu mojego maila).
Kurde, pokręcona ta 2 seria. Opad szczęki przy każdym odcinku.
Księżyc...
Poza tym, muszę rano przypomnieć sobie jakimś cudem, żeby zadzwonić do Kuzyna mamy, bo dostał zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną (moja CV po angielsku widać się sprawdziła, nie wspominając już o podawaniu mojego maila).
Kurde, pokręcona ta 2 seria. Opad szczęki przy każdym odcinku.
Księżyc...
sobota, 31 marca 2007 roku
