Poza tym, że:
- pomalowałam na mleczny róż paznokcie w rękach,
- na fusksjowy w nogach,
- odwiedziło mnie dziś 2 słodkich chłopców, szkoda tylko, że o jakieś 10 lat za młodych,
- obejrzałam jakieś pierdołki na allegro, bez sensu, bo znalazłam masę rzeczy, które MUSZĘ mieć, przy czym oczywiście - żadnej nie muszę,
- szukałam w internecie tipów jak renowacjować meble,
- pomogłam Karolinie w polskim,
- 2 razy próbowałam zabrać się za magisterkę, bezskutecznie,
- grałam z Mamą w karty...
...nie robiłam nic ciekawego. Ale mój organizm, napędzany szaleństwem każdego dnia w tygodniu - potrzebuje dziś przerwy.
komentarze (0) · fotografie (0)
niedziela, 31 stycznia 2010 roku
komentarze (0) · fotografie (0)
To jeden z tych dni, kiedy marzy mi się wielka wanna, wypełniona gorącą wodą, z bąblami, bo jestem totalnie wymęczona. Fizycznie, psychicznie i w każdy inny sposób.
Czekam na wiosnę. Ta dziadkowa komoda jest zbyt piękna, żeby stać w piwnicy. Wyciągnę ją na dwór, zedre z niej starość i pomaluję. I zostanie na górze, ze mną.
A praca ma o kilka kolejnych stron więcej. Książka, która mnie najbardziej natchnęła, niespodziewanie się skończyła, więc jutro czeka mnie przekopywanie innych.
Odbiję sobie ten weekend już niebawem, tak myślę.
Tymczasem mam łóżko i Sex.
And the city.

Czekam na wiosnę. Ta dziadkowa komoda jest zbyt piękna, żeby stać w piwnicy. Wyciągnę ją na dwór, zedre z niej starość i pomaluję. I zostanie na górze, ze mną.
A praca ma o kilka kolejnych stron więcej. Książka, która mnie najbardziej natchnęła, niespodziewanie się skończyła, więc jutro czeka mnie przekopywanie innych.
Odbiję sobie ten weekend już niebawem, tak myślę.
Tymczasem mam łóżko i Sex.
And the city.

sobota, 30 stycznia 2010 roku
