papalka.prv.pl
Paulina, '86 rocznik...
Takie sobie studenckie pisiu-pisiu.
Rock on!

Flickr | last.fm | Twitter | nasza-klasa.pl | You Tube | Skitch | Wakoopa | Facebook

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Więc dziś poniedziałek? Nie wiem, nie zauważyłam. Po prostu - obudziłam się rano, odpaliłam ADHD i dzicz i nagle zrobiła się 23cia.

Polecam pracoholizm, żeby wywołać pustkę w głowie.
Wydzwoniłam chyba 15 złotych, żeby wszystkich o wszystkim poinformować. ‘A mogłabyś to za mnie zrobić?’ - i tu chęć na wybuch agresji i kurwicy. Ale asertywnie - nie. Sorry, ja mam masę swoich spraw na głowie. Dorośli ludzie, ponoć. Wątpię.

I wierzcie mi, nie miałam 5 minut spokoju. Pojechałam po Mamę, a tam ciąg dalszy pracy. W końcu przywiozłam ten ciąg dalszy do domu, dołując się, że dziś miałam pisać.

I 3 osoby zapytały mnie dziś, po tym szaleństwie - czy płakałam. Nie, są o wiele ciekawsze rzeczy do robienia niż płacz. Na przykład:
- wydzwanianie (do dziewczyn, do ośrodka, do Mamy),
- odmawianie (dziewczynom, dzieciakom, Mamie),
- załatwianie (buty zmienne, koszulki, losy na dyskotekę, regulaminy),
- przypominanie (o butach, o koszulkach, o losach, o regulaminach, o zgodach, o listach, o kartach, o pieniądzach),
- dopisywanie (do listy),
- przepisywanie (listy),
- wypisywanie (z listy),
- upychanie (do folii, a folie do segregatora),
- sprzątanie (syfu, rozdeptanej kredy na podłodze, śladów po butach, ścinków, kleju na ceracie),
- wycinanie (masek, kresek, kółek, serduszek, pierdolników, esów-floresów),
- przyklejanie (kresek, kółek, serduszek, pierdolników, esów-floresów),
- wysyłanie (list, zdjęć, wiadomości, przypomnień),
- malowanie (słoika - dekupażem),
- suszenie (słoika).
A ja taka zezgonowana po prostu byłam.

Na jutro też mam ciekawe zajęcia:
- przyklejanie,
- wieszanie,
- drukowanie,
- wypisywanie,
- szukanie,
- wpisywanie,
- wklejanie,
- uzupełnianie,
- pisanie,
- załatwianie,
- szukanie,
- pieczętowanie,
- przypominanie,
- wysyłanie.

Nie ma czasu na nudzenie.
A ja bym chyba chciała.

I domyślam się, że potrzebuję zamknąć jeden rozdział, w tym przypadku faktycznie chodzi o rozdział, żeby chociaż trochę uspokoić tą dzicz i sprzątnąć kilka spraw z głowy.

poniedziałek, 8 lutego 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Babcine urodziny. Bo praktycznie w każdy miesiąc jakaś bliska osoba obchodzi rocznicę wyjścia z wedżajny. Ciotka kupiła jedną część prezentu, my miałyśmy kupić drugą. Nasza część składała się z dość ładnej kompozycji kwiatowej: wazon w kształcie kielicha, na dnie warstwa glutów, takich żelków do trzymania wody, potem jakieś kuleczki, dwa kwiatki z ziemią i takim ozdobnym hmmm mchem, potem czerwony sizal i jakieś wbite do tego pierdolniki. Ładne, bez dwóch zdań. Inna forma kwiatka w doniczce. I kupiłyśmy to. I wczoraj się stłukło. Były próby poklejenia tego kurestwa, wszystkie kończyły się źle. No i co teraz?! Ano to, że Mama musiała przyznać mi rację, że wazonik, który kupiłam niedawno, a który ona skwitowała: A na chuj ci on!? - jednak się przydał. Zrobiłyśmy operację w kuchni. Wazony podmienione. Jednomyślnie i jednogłośnie: nawet wygląda lepiej.

I pojechaliśmy trzymając tą kompozycję w dziurawej siatce, która o mało co pękła przy wsiadaniu do auta.

A u babci, z dziadkiem - obrobiliśmy metaxę.

niedziela, 7 lutego 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Teraz: dochodzę do siebie po ‘Avatarze’...
Przedtem: standardowa sobota. Po nagrzeszeniu w nocy, całkiem anielski poranek. Szybkie śniadanie i próby wyjścia z łóżka. Ciężka sprawa. Ustalanie planów dnia pod kołdrą, a potem ‘No to się zbieramy’ i tyle po nas. Szkoda tylko, że zamiast Ikei wybrałam Agatę, która jak się okazało - była czynna do 15. A ja sprawdziłam w necie dokładnie o 15:24.

Długa lista zakupów, priorytetowych. Ciężko żyć bez nowych kolczyków gwiazdkowych, bez podkładu, czy tam innych maseczek. No i założyłam, że kupię jakąś bluzeczkę z długim rękawkiem, ładnie wykończonym, w zajebistym kolorze, z dekoltem w łódkę, bo w końcu 2 tygodnie temu je wypatrzyłam i łudziłam się, że jeszcze będą. Cóż. Mam nauczkę. Kupować od razu, nie czekać. No i nie wyzerowywać konta.

A ‘Avatar’? Nie lubię filmów sci-fi. Wyjątek stanowią ‘Gwiezdne wojny’, szczególnie te stare, ale to pewnie wina/zasługa młodego Harrisona. Nie kręci mnie to. Nie czytam też takich książek. Chyba mam zbyt ubogą wyobraźnię. Potrafię wyobrazić sobie siebie jako królową Wielkiej Brytanii, albo siebie jako prawą rękę Jobsa, ale ciężko przychodzi mi wyobrażenie sobie czegoś fantastycznego w książce. Tyle o mojej nie-chęci do fantasy, sci-fi, łotewa, bo ponoć się to czymś różni. Ale namówiona, w sumie zachęcona dobrymi recenzjami, z których jasno wynika - film jest cienki fabułowo, przewidywalny do bólu, przydługi, ale jest jednym z tych, które trzeba zobaczyć, bo stanowi jakiś tam krok w historii. Pojechaliśmy. Bohater na pierwszy rzut oka - całkiem fajny. Całkiem mrau. I nawet po 90 minutach poszturchałam namawiacza, że film jest piękny, bo rzeczywiście - fe kolory, te efekty. Po grzybach, nawet po czeskim haszu nie ma się takich wizji. Ale wkurwiały mnie spadające z nosa okulary, mój kręgosłup zaczął odmawiać posłuszeństwa, a dupa, mówiąc prosto - zaczęła boleć. A tu jeszcze co najmniej godzina. I dopadło mnie coś, co zwykle pojawia się po 4-5 godzinach jeżdżenia samochodem, po prawej stronie. Zaczęłam ziewać, oczy zaczęły łzawić. Potem zimny pot i dreszcze, wymieszane z duchotą i wyżymaniem żołądka. Choroba lokomocyjna w kinie. Ale to oczywiste. Choroba lokomocyjna polega na tym, że mózg odczytuje ruch, a ciało stoi w miejscu, więc coś zaczyna się pierdolić. Finałowe sceny, bitwa i napierdalanie w Amerykańców, a ja zastanawiałam się, czy jakby co - uda mi się spawiować przez rurkę do kubka po coli.

Niemniej: film dobry. Bardzo. Film piękny. Bardzo. Smerfy piękne. Bardzo.
I kawałek historii Stanów, które lubią najeżdżać, wojować i robić z innych państw/ziem/ludzi marmeladę.

Polecam, Papi.

PS. Osobom, które mają tendencje do choroby lokomo, zalecam spożycie Lokomotivu, względnie Aviomarinu, albo siedzenie na gazecie, żując korzeń imbiru, z zaklejonym pępkiem.


niedziela, 7 lutego 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Piątek, czyli:
a) przeżyć kilka godzin w domu, nie nudząc się, tylko porządkując pokój, odkurzając i ścieląc łóżko,
b) zrobić dobry obiad,
c) wyjechać wcześniej z pracy, żeby być przed kierowniczką, czyli nie utracić zaszczytnego tytułu ‘Pracownik miesiąca’,
d) porobić coś z dzieciakami, nie dać sobie wejść na głowę, wypełnić papierki i nie utopić się w nich,
e) zabrać drób ten młodszy i ten starszy na salę, celem pogrania w siatkówkę i inne gry zespołowe,
f) nie pozwolić by kopali w piłki nie-do-nożnej, klnęli, bili się, połamali tudzież poniszczyli swoje członki, czy tam inne ręce,
g) umyć salę, uporządkować wszystko,
h) pojechać do domu i cieszyć się weekendem,
i) grzeszyć.

Punktu a nie zrealizowałam wcale. Za to grałyśmy z Mamą w karty, ciągle dostaję po dupie od niej. Punkt b nie wyszedł. Ale to pewnie temu, że Matula gotowała na szybko, bez pomysłu i ochoty, i w sumie zjadliwe było, ale szału bez. A gdybym wyjechała 5 minut prędzej, to zrealizowałabym punkt c. Utopiłam się w papierkach, dałam sobie wejść na głowę - czyli d - do dupy. Punkt e - zrealizowany. Punkt f - prawie. Kopali do nie tych piłek i kilka kurew poleciało. Członki całe. G też zaliczony. H rozszerzony o romansowanie w Cieszynie.

A punkt ostatni - to się jeszcze okaże.

piątek, 5 lutego 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
- A jakby tobie koleś napisał piosenkę, z wyznaniem miłości, to jakbyś zareagowała? - zapytał mnie uroczy, acz lekko buraczany młodzieniec dziś w pracy i mocno się zdziwił, gdy powiedziałam mu, że piosenka musiałaby być o jedzeniu kotów i piciu krwi dziewic, najlepiej na cmentarzu. A w taki tekst trudno wpasować to pierdolone ‘Kocham cię kotku’.
- Może się jej konwencja nie podobała?
- No. Może.

Ów uroczy słucha hip hopu.

Przeszłam przez pierwszą ‘poważną’ rozmowę o zdobywaniu kobiet i o tym, że my tak naprawdę nie wiemy co chcemy, ale to normalne. Nie no, wiemy, ale nie może to być takie proste jak Wam, drodzy panowie się może wydawać.

Nie wspominając o tych wszystkich rozmowach z 11latkami pt. ‘Chłopcy są głupi!’

Ale zanim zaczęłam prowadzić dyskusje niczym Ewa Drzazga, miałam mega młyn przez pierwsze 2 godziny. Wyjazd do Lanckorony, ale najpierw dyskoteka. Potem kino, rozgrywki sportowe. Zgody, pieniądze, zapisy. A do tego wszystkiego standardowy kierat. Czwartki są cięższe niż nawet poniedziałki. Bo mam masę dzieciaków, które czekają na rodziców, bo kończy się tydzień, więc włącza im się ADHD. Dużo, dużo, o dużo za dużo.

Tak pozytywnie zmęczona, wracałam w towarzystwie 3 wspaniałych i Lejdi Gagi.

Papierkowa robota u Mamy, bo ja kochane dziecko jestem i ratuję ją gdy musi coś pisać na komputerze. I dopadła mnie pewna myśl, że może tak połączyć świetlicę, w której się praktycznie wychowałam i tą, w której pracuję w pewnym działaniu. Mama jest na tak. Muszę kierowniczkę namówić.

Uwielbiam to uczucie.

DSC09000

czwartek, 4 lutego 2010 roku

[1] 2 3   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ Czytuję sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiś
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Świat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
+ Luty
+ poniedziałek, 8
+ niedziela, 7
+ niedziela, 7
+ piątek, 5
+ czwartek, 4
+ środa, 3
+ wtorek, 2
+ poniedziałek, 1
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2007
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2006
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2005
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
RSS
© 2010 papalka. All rights reserved.
[]s