papalka.prv.pl
Paulina, '86 rocznik...
Takie sobie studenckie pisiu-pisiu.
Rock on!

Flickr | last.fm | Twitter | nasza-klasa.pl | You Tube | Facebook

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Od 4 rano spanie.
Do 15 w łóżku, z ‘Amelią’ i śniadaniem.

Potem szybki zryw i kierunek Bielsko. Najpierw buty. Jechałam po szpileczki, wróciłam z trampko-adaśkami. Potem kino, ‘Alicja...’ zachwycająca. Bo to była pierwsza książka, którą przeczytałam i którą uwielbiam od zawsze. A na koniec sklep z butami i prawie zabuczałam, bo znalazłam TE szpileczki, ale w jakimś dziecinnym rozmiarze. Bluzeczka z ćwiekami na pocieszenie.

Wino i wódzia kokosowa. Soczek. Sprajt.

Dobrej nocy Wam. Ja będę mieć na pewno.

sobota, 13 marca 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Bo to jest tak, że skoro oni mają rano czas na kawkę i luzowanie, na zbieranie sił przed całym dniem, to ja też chcę. A że nie mam ochoty na picie kaw, co więcej, kawa dla mnie śmierdzi, więc trzeba znaleźć coś, co się lubi, na co się ma zawsze ochotę, coś co jest związane z łóżkiem, bo na łóżku wychodzi to najlepiej. Co? SPANIE. Pół godzinki dla mnie.

Tylko, że potem się okazało, że te pół godziny będą kluczowe.

Sporo załatwiania w cywilizacji. Zakupy, apteka, fotograf, księgarnia. Do tego zaproponowała dziś Mamie dzień dla niej, z fryzjerką i kosmetyczką. A ja jeździłam po mieście, szukając dziury na zaparkowanie. Wylądowałam pod kościołem. u fotografa nie wytrzymałam, bo DO KURWY NĘDZY ileż może trwać wywołanie zdjęć z kliszy!? Nie ukrywając oburzenia oraz tego, że po raz piąty muszę jechać je odebrać, a ich ciągle nie ma, wyszłam wściekając się jeszcze bardziej.

Potem w aptece za 3 rzeczy zapłaciłam 70 zł. I babeczka, starszawa dość, sprzedała mi krople do nosa DO DZIECI!!! A najlepsze jest to, że zapytała mnie, czy dla dorosłego, a ja głośno i wyraźnie odpowiedziałam, że tak. Więc teraz mam - słabsze krople, z zakraplaczem, którym sama zakroplić mojego przewlekle zakatarzonego nosa nie umiem. 3 krople, a ja pełne naciągnięcie przypadkiem wlałam.

Mama za to zachwycona po takim wylaszczeniu.

Od 14 zostałam sama z 10 książkami do mgr. Przeczytałam je, a raczej przeleciałam. Chociaż po prawdzie, to one przeleciały mnie, wysysając całą energię i oczy. Pozaznaczałam ciekawsze fragmenty, które od niedzieli będę przekładać na kolejne strony mojej pracy. Jeszcze jeden rozdział. Potem małe dopieszczenie i dopisanie kilku kwestii. Jeszcze jeden rozdział...

Ale nie dziś. Już ani minuty dłużej w pozycji siedzącej. Rozłożona na łóżku.

Uzależniona. My cocaine.

piątek, 12 marca 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Wstałam. Położyłam się. Wstałam. Zrobiłam śniadanie. Zjadłam śniadanie. Stwierdziłam, że czas pościelić łóżko. Położyłam się na nim, symulując jego pościelenie. Wstałam, bo jamnik, leżący obok mnie ziewnął, a to dość smrodlawa i wątpliwa przyjemność. Pościeliłam łóżko. Usiadłam na nim z książką do mgrki. Mama przerwała mi czytanie zaledwie 180155 razy, ale na szczęście dość szybko zapakowali się do nissana i pojechali po panele. Kiedy jednak po 30 minutach zadzwonili, żeby zapytać gdzie jest ten sklep, do którego jadą, to kurwica mnie trafiła. Potem zadzwoniła zaledwie raz, za to z pracy zrobili sobie hot line do mnie. Zabrałam się za obiad. Makaron z mięsem i sosem to zdecydowanie smaczne i szybkie danie, szkoda tylko, że zawsze, ale to zawsze ja jestem ubrudzona. Dresik od sosu, podłoga z mięsem, w kranie nitki makaronu, który źle się odcedził. Ale było deliszes.

Na luziku zaczęłam zbierać się do pracy. Kalendarz i portfel. Notatnik. Długopis. Kosmetyczka, okulary, kluczyki. W butelce woda. Komórki. Jest ołrajt. I znowu zadzwonił telefon. Mama. Hej, będziemy za 15 minut, zrób obiad, bo nie zdążę. I udało mi się. Tyle, że z domu wyjechałam o 10 minut za późno. A po drodze miałam jeszcze zaliczyć sklep po ciaciuchy na konkurs. Wypas. Sklep, w którym szczytem cywilizacji jest posiadanie kalkulatora. Kalkulator ofkors na słońce, a tam ciemno. Ciemnota, słowo klucz.

10 minut spóźnienia.

Wkurwiona. Bo jak inaczej. Jeszcze wszyscy ode mnie coś chcieli w tym samym momencie. Osiągam szczyt kurwicy i żeby nie wyżyć się na nich, poszłam za tablicę i uspokoiłam się układając gry.

Potem już było ok. Ciąg dalszy robienia kwiatków z filcu. Tym razem, z moją kochaną Jolunią wycinałyśmy, a mała stwierdziła, że mam je zabrać do domu i powiesić u siebie. A potem mam jej wysłać zdjęcie, że tak zrobiłam. Sznur wisi na karniszu.

Dzieciarnia dość szybko się zebrała do domów. Starsza dzieciarnia w książkach, ucząc się na sprawdziany i inne dziadostwa szkolne. I miałam przez jakąś godzinę spokój. Najwyższy czas uzupełnić papierki, wypełnić karty i dziennik. Posprzątać w dokumentacji. Potem przygotowałam zagadkę na kolejny tydzień. Normalnie, z braku czasu robię to po pracy.

Potem przyszła młodzież męska, wyraźnie pobudzona zbliżającym się weekendem i mam nadzieje - tylko tym. ADHD na maksa.

Na koniec pytanie: Pani Paulo, mam prośbę. Zawiezie mnie pani do domu? No zawiozę. A zatrzymamy się pod sklepem, bo muszę butlę zabrać, a ona ciężka. Butlę? Ekhmmm... No. Z gazem.

I miałam przed oczami wybuchającą korsę.

Szczególnie, że pod sklepem, auto zimne, kierowniczka ciulato, śniegu sporo, więc zdechło, a butla delikatnie, ale zawsze, zderzyła się z wnętrzem samochodu.

Dojechaliśmy cało i zdrowo, ze szczególnym naciskiem na cało.

Weekend. Jutro wolne, bo mam pisać. Póki co czytam, żeby mieć skąd pisać. Książka za książką, strona za stroną. Pedagogiczny bullshit.

czwartek, 11 marca 2010 roku

. + .
+
komentarze (1) · fotografie (0)
Kiedy dostanę okres? Najpierw się na niego czeka z nieopisaną ciekawością, żeby wreszcie dostać, potem się czeka z nieopisaną paniką, żeby wreszcie dostać...
Kiedy zaczną mi rosnąć piersi? Wtedy, kiedy zdasz sobie sprawę z tego ile nimi można załatwić...
Czemu wyskakują mi pryszcze? Żeby poznać moment, kiedy potencjalnie zacząłeś się masturbować i kiedy zaznasz stosunku. Heteroseksualnego, w domyśle...
Czemu chłopcy są tacy głupi? Bo mają penisy...
Czemu dziewczyny wszędzie chodzą razem? Bo każda kobieta ma bi-ciągoty
Czemu nie ma jednej religii, tylko tak dużo? Żeby narobić problemów.
Czemu ludzie biorą ślub i mają dzieci? Bo nie używają antykoncepcji.
Czemu ludzie rozwodzą się? Bo mają teściowe.
Czemu mama czasami krzyczy w nocy? Bo śnią się jej koszmary. Że ma kolejne dziecko.
Jak powiedzieć rodzicom, żeby zachowywali się ciszej w nocy? Wejść w trakcie i powiedzieć, żeby zachowywali się ciszej i że w ich wieku seks grozi wypadnięciem biodra, szczęki i atakiem serca. Z moimi podziałało.
Jak poprosić dziewczynę/chłopaka o chodzenie? Bzykamy się od razu, czy trzeba z tobą chodzić?
Jak zerwać z chłopakiem/dziewczyną? SPIERDALAJ!
Jak to naprawdę jest, jak się kocha? Można leżeć, można stać, można na boku, na górze...
Jak zmienić hasło na nk? O, tu: http://nasza-klasa.pl/profile/remove
Jak założyć bloga na onecie? Oddal się duszo nieczysta!
Jak wynegocjować wyższe kieszonkowe? Mamo, tato, uprawiam sex, potrzebuję więcej kasy na gumki, bo inaczej zajdę w ciążę/zaleję laskę.

I tak od 9 miesięcy.
Ale ta satysfakcja, kiedy mi mówią ‘Pani jest najlepsza!’ jest niesamowita.

I uprzedzając - nie odpowiadam im tak. To zwykły kawał jest, darujcie, to już ballady kres... Myślę tak, ale nie przechodzą te myśli przez paszczę. Siedzą w środku, bo tak ma być. Mówię prawdę, owijając ją w dziecinną bawełną, ale są usatysfakcjonowani odpowiedziami.

A na studiach, w dalszym stopniu: zmarnowałyście najbardziej płodne lata na naukę, macie siedzieć w domu, rodzić dzieci i usługiwać mężowi, jest tylko jedna najlepsza wiara, a małżeństwo to coś, co jest najlepsze na świecie. I nie, nie pracujcie, dajcie się utrzymywać mężowi. Rodźcie mu dzieci. Zróbcie ze swoich wedżajn naleśniki!

środa, 10 marca 2010 roku

. + .
+
komentarze (0) · fotografie (0)
Załatwianie, bieganina, czekanie, wkurwianie, a na deser euforia, z jednoczesnym powątpiewaniem we własne siły. Uda mi się? Dodam kolejną okazję do świętowania w maju?

Misja nr 1: podbić legitymację, odebrać indeks, nie zabić pań w dziwkanacie. Ochrona danych osobowych, rozumiecie. Muszę sama się pofatygować po te dokumenty. I to tak nagle, bo w zeszłym roku jakoś można było. A ja tym sposobem musiałam prędzej jechać na uczelnię. Bo wiecie, dziwkanat jest czynny do 14, co oznacza, że o 13:30 już jest zamknięty. Przyjechałam o 13:10. Gdyby był zamknięty, to podkładam ogień pod ten burdel.

Ale udało się. Załatwiłam. Niesamowita radość, że to ostatnia pieczątka. A w domu okazało się, że zgubiły mi karteczkę potwierdzającą uregulowanie praktyk, bo też jakaś średnio bystra kobita wymyśliła taki sposób. No i ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie mam pieczątki pt. ‘Zaliczam semestr 9’. Czyli jutro telefoniada na uczelnię. A jak się okaże, że muszę to załatwiać, to podłożę ogień. A potem trafi mnie szlag.

Misja nr 2: rewersy i książki. Nie ogarniam tych szufladek. Jestem poważnie, za głupia. Coś tam wybrałam, ale wszelkie nadzieje, że temat będzie bardziej dostępny niż teatr poszły się paść. Też pustki. I też będę musiała zakopać się w czytelni i przy czasopismach. Na całe szczęście na 10 rewersów przypadło mi 10 książek. I kłótnia pań z biblioteki między sobą.

Wrzuciłam książki do korsiaka. I na zajęcia.

Misja nr 3: nie dopuścić do szlagotrafienia. Z Werką echałyśmy nad zadanym przez panią doktor zadaniem, ale umęczyłyśmy.

A potem powiedziałam głośno i wyraźnie NIE.

Misja nr 4: nalot na promotorkę. Czas oczekiwania: 2 godziny. Tyle było w planie. Moja intuicja, zwykle zawodząca, tym razem się spisała. W środku coś mi mówiło ‘Zostań, może pojawi się prędzej, może nie będziesz musiała czekać 2 godziny’, więc usiadłam na ławeczce z książką, bynajmniej nie pedagogiczną i zatopiłam się w lekturze. Po 30 minutach usłyszałam, że ktoś nadchodzi. Cały czas zaklinałam ‘żeby to była onaaa!!!’ i pah - jest! Miałam ochotę ją uściskać. Akurat miała 30 minutowe okienko. Jezu, jak się cieszę! Zaskoczyła mnie pierwszym zdaniem wypowiedzianym do mnie. ‘Pani Paulino, a może obrona końcem maja?’ TO MOŻLIWE?! Cóż. Tak. O Boże! I fala pytań: czy dam radę? Czy zdążę? Czy znajdę czas? Ale wstępnie startuję. Koniec maja. Kolejna okazja do świętowania w tym miesiącu. Urodziny spędzone jako mgr? TAK! Mam nadzieję, że zmobilizuje mnie to do pisania. Musi. I przedstawienie na Dzień dziecka. Poważnie, czuję jak obkurcza mi się doba, boleśnie. A ja tak bardzo lubię spać!

Ucieszyła się, że nie musi mi rozdziału sprawdzać na przyszły tydzień. Obie walczymy z remontami. I standardowo, więcej gadki o życiu i pierdołach niż o pracy. Nie stresować magistrantki, główna zasada. Poza tym, pani doktor uwaliła się jogurtem, co nas rozwaliło na atomy.

Nie wiem jak dojechałam do domu. Wiem, że w 20 minut. Mamę szlag trafia, mi się zrobił wir w baku i znowu musiałam zostawić jakiegoś króla Polski na Orlenie. Całą drogę myślałam o tym, czy uda się. Na szczęście, ruch był mały, znikomy wręcz. Nie powinnam tak robić, wiem. Kajam się.

U Mamy dzieciaki z zachwytem przeglądały mój indeks. Wyrównany pojedynek w tysiaka. I Mama siedząca w tyle, w korsiaku, bo z przodu były książki, dużo książek.

Misja nr 5: sprzątanie pokoju. Spychacz by się przydał. Albo wieki kontener przed domem. Do przemyślenia w czasie przeprowadzania przeprowadzki. Kurzo-kocury.

Na koniec dnia, zupełnie jak w piosence Feela - szklanka z pomarańczą.

poniedziałek, 8 marca 2010 roku

[1] 2 3   >   >>

+ Cała prawda o...
+ Same fotki
+ Księga gości
+ Czytuję sobie
+ Pucici Pucici
+ Morfeusz
+ Tyranka
+ Jędrzej
+ Bakus
+ cysiaczek
+ mgr farm. PMiś
+ Ejsior
+ Cudi
+ scanner
+ Tiraeth
+ Dely
+ Wojtek
+ Asiowe Pole
+ Świat Phoeba
+ Sh4dow
+ Nospor
+ Piękne słowa Adriana
+ empathon
+ Hwao
+ Zbłąkany Jaqb
+ BASH!
+ Karimcioszek
+ Athlan
+ Acidos
+ Luinnar
+ Strzałek
+ dr_bonzo
+ Pudelkowe Ploteczki
+ Jolka
+ Wawrzyniec
+ narzeczona programisty
+ blog #php.pl
+ Minione dzieje
+ Marzec
+ sobota, 13
+ piątek, 12
+ czwartek, 11
+ środa, 10
+ poniedziałek, 8
+ niedziela, 7
+ sobota, 6
+ piątek, 5
+ czwartek, 4
+ środa, 3
+ wtorek, 2
+ poniedziałek, 1
+ Luty
+ Styczeń
2009
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2008
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2007
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2006
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
+ Lipiec
+ Czerwiec
+ Maj
+ Kwiecień
+ Marzec
+ Luty
+ Styczeń
2005
+ Grudzień
+ Listopad
+ Październik
+ Wrzesień
+ Sierpień
RSS
© 2010 papalka. All rights reserved.
[]s